14 odpowiedzi
Dodaj komentarz
Komentarze
- ArtS. w DJ Kim (Kiosk 1/2012)
- Mariusz Herma w DJ Kim (Kiosk 1/2012)
- ArtS. w DJ Kim (Kiosk 1/2012)
- A w DJ Kim (Kiosk 1/2012)
- Mariusz Herma w Kultury i igrzysk
Ostatnie wpisy
Archiwum
- Luty 2012
- Styczeń 2012
- Grudzień 2011
- Listopad 2011
- Październik 2011
- Wrzesień 2011
- Sierpień 2011
- Lipiec 2011
- Czerwiec 2011
- Maj 2011
- Kwiecień 2011
- Marzec 2011
- Luty 2011
- Styczeń 2011
- Grudzień 2010
- Listopad 2010
- Październik 2010
- Wrzesień 2010
- Sierpień 2010
- Lipiec 2010
- Czerwiec 2010
- Maj 2010
- Kwiecień 2010
- Marzec 2010
- Luty 2010
- Styczeń 2010
- Grudzień 2009
- Listopad 2009
- Październik 2009
- Wrzesień 2009
- Sierpień 2009
- Lipiec 2009
- Czerwiec 2009
- Maj 2009
- Kwiecień 2009
- Marzec 2009
- Luty 2009
- Styczeń 2009
-
Recenzje
- Kate Bush – 50 Words for Snow
- Tom Waits – Bad As Me
- Oneohtrix Point Never – Replica
- Paweł Mykietyn – Pasja wg św. Marka
- Ben Frost & Daníel Bjarnason – Sólaris
- Keith Jarrett - Rio
- Criolo - Nó na Orelha
- Lisa Hannigan - Passenger
- Wilco - The Whole Love
- Coldplay - Mylo Xyloto
- Laura Marling - A Creature I Don't Know
- Modeselektor - Monkeytown
- Steven Wilson - Grace for Drowning
- Martyn - Ghost People
- M83 - Hurry Up, We're Dreaming
- Björk – Biophilia
- Tinariwen – Tassili
- Bombino – Agadez
- więcej...
-
Wywiady
-
Szufladki
-
W pigułce
-
Ja
-
Wy
- Polifonia
- Marceli Szpak
- Guide To My Music
- Paweł Franczak
- Bukłak Kultury
- Bartek Chaciński
- Classic Sunday
- Cold River Songs
- Dawrweszte
- Dyletanci
- Fight! Suzan
- Furs Zine
- Hennessy Williams
- Impropozycja
- I Watch Music
- Jazz Alchemist
- Kocham Jazz
- Ktoś Ruszał Moje Płyty
- Lekcja Muzyki
- Rozmowy z dźwiękiem
- Markomania
- Piotr Tkacz
- Nowy wiek awangardy
- Placówka Postępu
- Polisz mnie
- Pop Jukebox
- Raport hip-hopowy
- Słuchanie Zabija
- Maciek Stankiewicz
- Stronabe
- Jarek Szubrycht
- Dorota Szwarcman
- Tableau!
- Tomek Buszewski
- We Are From Poland
- Wolna Muzyka


no ale stary, Kasabian? nowa PJ? Ostatni Dylan? To raczej nie są szczyty?
tylko nie zapomnij kartki wysłać;]
Pszemcio – no niezbyt mi się podobają. Poza Dylanem w zasadzie w ogóle. Ot, pagórki (jeśli można tak nazwać Bobrowiec i Błyszcz), wejdziesz i nawet nie zauważysz.
A’propos Dylana: uważam, że to piękna ironia: pamiętam jak gdzieś czytałem, jak młody Waits się przyznawał do inspiracji Dylanem. A teraz Dylan brzmi trochę jakby próbował podrobić Waitsa, i to sprzed 20 lat albo i lepiej… tyle, że mu to średnio(ale nie źle) wychodzi.
Bardzo miło, że Speech została najwyższym szczytem do zdobycia. Oby się utrzymała do końca roku.
no, już myślałem, że jestem odosobniony w opinii, że nowe Kasabian to raczej „nie” niż „tak”, a jeśli już „tak”, to z dużym znakiem zapytania.
pomyśleć że 2 tyg temu byłem na Bystrej i całe 2 tyg we wrześniu ub roku spędziłem w Tatrach Zachodnich…
A jaki to jest region geograficzny na tym obrazku?? Bo dużo tegorocznych tytułów, których bym się po Tobie spodziewał, jakoś nie uświadczyłem…
Arturze, czego brak? Konkrety, konkrety!
No nie wiem, zależy właśnie co obejmuje ten krajobraz? Może tylko płyty, które przesłuchałeś na urlopie, bo jak inaczej wytłumaczyć, że zakochałeś się w Blue Roses, ale nawet pagórka jej nie przyznałeś. :) A ja spodziewałem się też znaleźć tu Bat for Lashes, Barzin, może Cymbals Eat Guitars, Phoenix, Low Frequency in Stereo czy Elysian Fields. To wszystko chyba w Twoich klimatach, a wydaje mi się, że i całkiem niezłe.
PS. Zapomniałem o nowym Khanate, którym na pewno zasłuchujesz się do poduszki. ;P
Przeceniasz mnie! Połową z nich nawet się nie zdążyłem zainteresować, a Khanate w ogóle nie kojarzę – cóż to? Ale po Twojej rekomendacji – tradycyjnie sprawdzę.
A ten krajobraz to dość losowe zestawienie płyt, o których chciałem / powinienem był ostatnio napisać, ale się nie udało – czy to z braku ochoty, czy to z braku czasu. Część to płyty bardziej do słuchania, niż do pisania o (od The Noisettes po Basinskiego). O Wilco i Speech Debelle będzie w Przekroju.
Mówiąc krótko: nie chciałem wyjeżdżać na urlop z zaległościami, więc nadrobiłem hurtem i znów startuję z czystym kontem.
Khanate może lepiej nie sprawdzaj… ;) Posłuchaj za to Barzin „Notes to an Absent Lover” i powiedz mi, czy słusznie się podniecam muzyką, która jest taka ckliwa i zwyczajna?
Niestety już zdążyłem posłuchać. Ostatni półgodzinny dron niczego sobie…
A o Bat For Lashes pisałem tutaj
Najlepszym materiałem Khanate jest niewątpliwie debiut, ale to raczej dzięki idealnemu wyważeniu proporcji, bo styl ten sam, więc nie polecam.