Dlaczego odcinanie internetu piratom nie ma sensu

26.09.2009 | 5 odpowiedzi

Francuzi już zadecydowali o odcinaniu łącz upartym ściągaczom muzyki po trzech ostrzeżeniach, a Brytyjczycy toczą właśnie żywą dyskusję. Najciekawsze wypowiedzi już cytowałem – Lily Allen najwyraźniej przekonała nawet Featured Artists Coalition, które ostatecznie poparło pomysł.

Zawieszam na chwilę pytanie o sens takich działań (kolejna odsłona zawracania kijem Wisły, czyli prób przywracania rynku muzycznego do poprzedniego stanu, jeszcze bardziej patologicznego niż obecny) oraz o jej prawny wymiar (obrońcy praw człowieka już się miotają).

Jest mnóstwo technicznych powodów, dla których to nie zadziała. Sędziwi senatorowie o tym nie wiedzą, bo konta pocztowe konfigurują im pewnie asystenci.

• Zamiast z domu, ludzie będą ściągać przez coraz szybsze i powszechniejsze Wi-Fi. Sąsiedzi. Knajpy. Miasta. Odetniemy cały krakowski rynek, bo ktoś zasysa Turnaua spod Kościoła Mariackiego przez publiczne łącze?

• Anonimowe surfowanie jest coraz łatwiejsze. Jasne, do każdego jakoś się dojdzie, tylko czy zatrudnianie sztabu policjantów w celu wyłuskiwania pojedynczych ściągaczy ma sens? Wobec faktu, że stanowią jakieś 2/3 nastoletniego społeczeństwa?

• Za rok albo dwa będzie się ściągać prosto na iPoda, iPhone’a, na komórkę. Albo nie będzie się ściągać w ogóle, tylko ładować na wirtualny dysk, a później i to będzie niepotrzebne. Trzeba było odcinać 10 lat temu.

• Pliki można przesyłać przez komunikatory albo mailem i tego już się nie wykryje. Kto nigdy nie traktował konta na Gmailu jako wirtualny dysk?

• Przy nagonce na p2p zakwitły blogi, a różne rapidshare’y zbiły majątek. Przy zatykaniu kolejnych odpływów powstaną dziesiątki nowych. Większych. Czemu wytwórnie nie dostrzegają tego, że same stymulują ewolucję pirackich metod?

• W skrajnej sytuacji zawsze jest możliwy powrót do wymiany dysków, tradycji sięgającej synchronizowania magnetofonów. Wtedy nawet nie zmierzymy skali nielegalnego przepływu mp3, którą dzisiaj widać już w podpowiedziach Google.

I jedno zdanie komentarza: 80 procent użytkowników Spotify po odkryciu możliwości serwisu zrezygnowało z ściągania muzyki z nielegalnych źródeł (→ stąd).

Fine.

5 odpowiedzi

  1. Przemysław  

    Na temat nie mam niestety nic do powiedzenia, ale muszę napisać, że “ktoś zasysa Turnaua spod Kościoła Mariackiego” to boski zestaw słów.



  2. macio  

    nie damy sie!!!



  3. szubrycht  

    > Odetniemy cały krakowski rynek, bo ktoś zasysa Turnaua spod Kościoła Mariackiego przez publiczne łącze?

    Uuuu, panie kochany! Za coś takiego to ręce powinno się odciąć! :-)



  4. macio  
  5. Mariusz Herma  

    Ha, urocze. Poza tym w internecie nie ma stuprocentowo czystych ludzi (pozamykajmy wszystkie niezarejestrowane serwisy). To brudne medium jest po prostu.



Dodaj komentarz