Posłuchaj z 2009

Zdarzyło w Roku Pańskim 2009, że najciekawsze płyty rapowane niewiele miały wspólnego z hip-hopem, najbardziej ożywcze wyczyny grup z gitarami, perkusją oraz basem wypadało nazwać „rockowymi” tylko z braku lepszego określenia, a niezależność nurtu „indie” polegała na wolności od ograniczeń gatunkowych, a nie fonograficznych. Na szczęście większy problem z dobrymi etykietkami niż z dobrą muzyką – uzupełnienia prawdopodobne.
.

Hip-hop / Rap:

Speech Debelle – Speech Therapy
K’Naan – Troubadour 
Finale – A Pipe Dream and a Promise
Raekwon – Only Built 4 Cuban Linx… Pt II
Bike for Three! – More Heart than Brains
Ben Sharpa – B. Sharpa
Blockhead – The Music Scene
Mos Def – The Ecstatic
Ortega Cartel – Lavorama
Playboy Tre – Liquor Store Mascot
.

Rock / Indie:

Grizzly Bear – Veckatimest
Dirty Projectors – Bitte Orca
The xx – xx
Passion Pit – Manners
Junior Boys – Begone Dull Care
The Antlers – Hospice
Phoenix – Wolfgang Amadeus Phoenix
Wild Beasts – Two Dancers
Sōtaisei Riron – Hi-Fi Anatomia
Twiggy Frostbite – Through Fire
The Whitest Boy Alive – Rules
.

Pieśniarki:

Blue Roses – Blue Roses
Lisa Mitchell – Wonder
Taken by Trees – East of Eden
Jesca Hoop – Hunting My Dress
Lisa Hannigan – Sea Sew
Kucz / Kulka – Sleepwalk
Josephine Foster – Graphic As A Star
.

Pieśniarze:

Antony and the Johnsons – The Crying Light
Fink – Sort of Revolution
The Avett Brothers – I and Love and You
Barzin – To an Absent Lover
Devendra Banhart – What Will We Be
Bill Callahan – Sometimes I Wish We Were an Eagle ♫
.

R&B / Pop:

Kinny – Idle Forest of Chit Chat
Charlie Winston – Hobo
Annie – Don’t Stop
Me’Shell NdegéOcello – Devil’s Halo
Maxwell – Blacksummers’ Night
Muhsinah – The Oscillations Triangle
Norah Jones – The Fall
Jamie Cullum – The Pursuit
.

Jazz:

Vijay Iyer Trio – Historicity
Keith Jarrett – Testament – Paris/London
Portico Quartet – Black & White Sessions
Juhani Aaltonen Quartet – Conclusions
Mark Feldman, Uri Caine, Greg Cohen & Joey Baron – Secrets
Tomasz Stańko Quintet – Dark Eyes
Allen Toussaint – The Bright Mississippi
Rempis Percussion Quartet – The Disappointment of Parsley
Robert Glasper – Double-Booked
Trzaska, Zerang, Gasser – Nadir & Mahora
Joe Lovano Us Five – Folk Art
Lars Danielsson – Tarantella
.

Elektronika:

Zomby – One Foot Ahead of the Other EP
Ochre – Like Dust of the Balance
SND – Atavism  Fuck Buttons – Tarot Sport
Jon Hopkins – Insides
Martyn – Great Lengths
Dan Deacon – Bromst
The Young Lovers – The Young Lovers
Fever Ray – Fever Ray
Moderat – Moderat
Oneohtrix Point Never –  Rifts
Seekae – The Sound of Trees Falling on People
V/A – 5 Years of Hyperdub
.

Ambient:

Alva Noto – Xerrox Vol. 2
Alva Noto + Ryuichi Sakamoto – Utp
Monolake – Silence
Tim Hecker – An Imaginary Country
Jónsi & Alex – Riceboy Sleeps
Mika Vainio – Time Examined
Richard Skelton – Landings
Luigi Rubino – A Theme For The Moon
Rhian Sheehan – Standing In Silence
Jacaszek  – Pentral
.

Abstrakcje:

David Sylvian – Manafon ?(wokalizowany free-jazz)
Małe Instrumenty – Ananiasz?(muzyczka poważna)
Sunn O))) – Monoliths & Dimensions?(ambientyzowany drone-metal)
The RAah Project – Score ?(triphiphopowo-bigbandowy soul)
The Mount Fuji Doomjazz Corporation – Succubus?(jazz drone-ambientowy)
Colin Steele – Stramash?(ufolkowiony jazz szkocki)
Natural Snow Buildings – Shadow Kingdom?(brzmienia czyste, a brudne)
Broadcast & the Focus Group – Investigate Witch Cults of the Radio Age (eklektyzm utopijny)
Seijiro Murayama – 4 Pieces With a Snare Drum (wolne szmery)
.

World / Folk:

Kapela ze wsi Warszawa – Infinity
Tinariwen – Imidiwan: Companions
Staff Brenda Bilili – Tres Tres Fort
Fareed Ayaz, Abu Muhammad & Bros – Soul of the Sufi
Ballaké Sissoko & Vincent Segal – Chamber Music (No Format!)
Bako Dagnon – Sidiba (Syllart)
Oumou Sangaré – Seya
Dziczka – Tradycyjne pieśni z Ukrainy
Mayra Andrade –  Stória, Stória
Bassekou Kouyate & Ngoni ba – I Speak fula
Kroke – Out of Sight
.

Muzyka filmowa:

A.R. Rahman, M.I.A. – Slumdog Millionaire
The Cinematic Orchestra – Les Ailes Pourpres
Nick Cave & Warren Ellis – The Road
Clint Mansell – The Moon
.

Klasyka / Muzyka współczesna:

David Lang – The Little Match Girl Passion
Arvo Pärt – In Principio
Piotr Anderszewski – At Carnegie Hall
Rafał Blechacz – Chopin. Koncerty fortepianowe
James Blackshaw – The Glass Bead Game
Michael Nyman & Motion Trio – s/t 
Christopher Tignor – Core Memory Unwound
Andreas Eklöf – Nor

.

Muzyka dawna:

Jordi Savall – Jérusalem
Ensemble devotio moderna – God Sy Gelovet: Musik aus dem Kloster Lüne
Rolf Lislevand – Diminuito
.

Ścieżki 2009

Animal Collective – Brothersport
Antony and the Johnsons – The Crying Light ♫
Arvo Pärt – Main Weg ♫
Ben Sharpa – Callin’ It Quits (We’re Here) ♫
Beirut – My Night With The Prostitute From Marseille ♫
Bibio – Dwrcan (Eskmo Remix) ♫
Bike for Three! – All there is to Say about Love ♫
Bill Callahan – My Friend
Blue Roses – I Am Leaving ♫
Choir of Young Believers – Hollow Talk  ♫
Converge – Cruel Bloom ♫
Culoe De Song – The Bright Forest ♫
Dan Deacon – Padding Ghost ♫
David Lang – In the Dawn of Morning ♫
Devendra Banhart – First Song for B ♫
Dirty Projectors – Stillness is the Move ♫
Dizzee Rascal – Bonkers ♫
Emalkay – When I Look At You ♫
FaltyDL – Made Me Feel So Right ♫
Fink – Sort of Revolution ♫
Fuck Buttons – Space Mountain
Grizzly Bear – While You Wait for the Others ♫
James Blackshaw – Cross  /
Jay-Z feat. Alicia Keys – Empire State of Mind
Jesca Hoop – The Kingdom ♫
Jon Hopkins – Light Through The Veins ♫
Junior Boys – Hazel
Kapela ze Wsi Warszawa – Serce (feat. Natalia Przybysz) ♫
K’Naan – Take a Minute
Lisa Hannigan – Sea Song ♫
Lisa Mitchell – Neopolitan Dream ♫
Malcolm Middleton – Red Travelling Socks
Maxwell – Pretty Wings ♫
Memory Tapes – Plain Material
Ochre – Raido ♫
Passion Pit – Make Light
Phoenix – Lisztomania
Porcupine Tree – Time Flies ♫
Quarta 330 – Bleeps from Outer Space ♫
Regina Spector – Laughing With
Sleigh Bells – Crown on the Ground ♫
Soap & Skin – Spiracle ♫
Sondre Lerche – Heartbeat Radio ♫
Sōtaisei Riron – Tele Tou
Speech Debelle – Searching ♫
Sufjan Stevens – You Are the Blood ♫
Sunn O))) – Alice
Susie Ro & Ayla – As the Ivy Grows Tall ♫
Taken by Trees – My Boys ♫
The Antlers – Epilogue ♫
The Books & José González – Cello Song
The Car is On Fire – Ombarrops! ♫
The Dead Weather – Treat Me Like Your Mother ♫
The xx – Fantasy ♫
The Streets – Trust Me ♫
Tinariwen – Imazighen N Adagh ♫
Tomasz Stańko – So Nice ♫
Wilco – You and I ♫
Yeasayer – Ambling Alp ♫
Zomby – Godzilla

Fine.

 

?




55 komentarzy

  1. Marceli Szpak napisał(a):

    Uzupełnienia konieczne:)

    Nawijki
    Shafiq Hussain – Shafiq En’A-Free Kah (Sa-Ra Creative Partners pączkuja na różne strony, tutaj w afro-beaty, h-h, nu soul ze szkoły Bilala Olivera)
    Ancient Astronauts – We Are To Answer (zmasowany atak rozbujanym na maksa basem i niegłupimi tekstami)
    12 tweetów Skinnera z The Streets (bo i ciekawy sposób wpuszczenia do obiegu i sensowna EP-ka się z tego składa)
    Kero One – Early Believers (jak dla mnie nie ma lepszego MC w amerykańskim hh, przynajmniej teraz)
    DJ Vadim ? U Cant Lurn Imaginashun (mistrzowski powrót do formy)

    H-H instrumentale
    Pablo – Turntable Technology (milion pomysłów na dwa adaptery)
    Eliot Lipp – Peace Weed Love (kompletnie inna od pozostałych płyt Lippa, pokazuje np, co można wykrzesać z euro-dance, jak się myśli)
    Clutchy Hopkins meets Lord Kenjamin – Music is my Medicine (nie schodziło z uszu przez całe lato, najbardziej ujarana płyta w tym roku)

    Rock
    David Pajo – Scream with me (akustyczne covery The Misfits, przepiękna piosenka harcerska)
    Turzi – B (francuski kraut na sterydach)
    The Phenomenal Handclap Band – s/t (bez opisu, bo się nie da, miks wszystkiego ze wszystkim, z wykopem The Who, transowością Can, bujaniem Funkadelic i mnóstwem innych rzeczy)

    Girls
    Joy Jones – Godchild (pop-soul, gdzieś pomiędzy India Arie a Macy Gray, tylko, że bez depresji i z większym towarzystwem hip-hopowców)
    Kinny – Idle Forest of Chit Chat (najlepsza płyta z Tru Thoughts w tym roku i jeden z lepszych debiutów, jakie ostatnio mieli)
    The Sweptaways – The Sweptaways Show 30 szwedzkich sekretarek i pomocy biurowych jako chór +Jens Lekman + Robyn +połowa najważniejszych postaci skandynawskiego popu)

    Chłopcy
    Lee Fields and the Expressions – My World (James Brown żyje i znowu ma 20 lat
    Mayer Hawthorne – A Strange Arrangement (guilty pleasure roku – pop sprzed 50 lat nagrany tu i teraz, gość wyglądający na zagubionego w czasie nerda, który śpiewa jak Curtis Mayfield)

    Elektronicy
    The Young Lovers – s/t (u mnie pierwsza trójka albumów roku w ogóle, nie wchodzi za pierwszym, drugim, trzecim razem, ale jak już zażre, to nie da sie tego z uszu ściągnąć)
    Boxcutter – Arecibo Message (chyba pierwsza płyta z dubstepu, którą udało mi się przesłuchać od początku do końca tyle razy, żeby serio polubić)
    Fedayi Pacha ? From the Oriental School of Dub (ambientowe duby z arabskim sznytem + Aleksander Hacke snujący historie o zbrodniczych religijnych kultach w Jugosławii)

    Dżezy
    Portico Quartet – Isla/Black & White Sessions (nie jestem w stanie wybrać, która lepsza – studio, czy koncert, w każdym razie nie było tak przemyślanego nu-jazzu od czasu debiutu Cinematic Orchestry)
    Jukka Eskola – Walkower (trzecia płyta, trzeci dowód, że nie ma chyba lepszego młodego trębacza w Europie)
    El Michells Affair – Walk On By (A Tribute To Isaac Hayes) (sideband Wu Tang Clanu jazzuje Isaakiem, prawie tak dobrze jak Yesterdays New Quintet jazzował Stevie Wonderem)

    Bez kategorii

    Savath y Savalas – La Llama (Prefuse 73 i hiszpański mikrofolk na gitary, wokale, szumy, trzaski, szelesty i pociągi oraz przecudne melodie)
    The Long Lost – s/t (Daedalus razem z żoną nagrali piosenki o miłości – 100% cukru w cukrze, ale nie da się tego odstawić. Muzyka do drinków z palemką, ale rewelacyjnie napisana, zaśpiewana i wyprodukowana)

    (yyyy, chyba se właśnie odwaliłem część roboty do swojego podsumowania, przepraszam:)

  2. Mariusz Herma napisał(a):

    Kinny jest :-)
    Phenomenal, Lee Fields, Skinner i parę innych niestety mnie nie porwały.

    Portico Quartet znam tylko „Sesje” – miód – ale nie da się już tego normalnie dostać. Za to warto chociaż skorzystać z tego linku: http://www.youtube.com/watch?v=yM6hPuui-l8

  3. Kożuch napisał(a):

    Mariusz popraw tytuł Junior Boysów, bo zaraz ktoś wytknie, że jesteś „sooo 2006” niczym Andrzej Buda ;)

  4. Marceli Szpak napisał(a):

    Portico będzie można sobie kupić 31 stycznia na koncercie :) Hipnoza, Katowice. Więcej info wnet.

  5. ArtS. napisał(a):

    Kategoria jazz w tym podsumowaniu woła o pomstę do nieba! (pewno spodziewałeś się, że to napiszę ;P ).

  6. verne napisał(a):

    A mozna poprosić o taki prywatny ranking best of jazz 2009 Arturze. Czy przykładowo „Dziki jazz” kolektywu Górzycki/Kaminski…. albo nowe The Thing się łapią?

  7. Mariusz Herma napisał(a):

    I te Arturowe propozycje jazzowe proszę u mnie od razu dopisać do kategorii „Abstrakcje” :-)

  8. ArtS. napisał(a):

    @verne: „Dzikiego jazzu” nie słyszałem jeszcze, a obydwie płyty The Thing dla mnie jednak poza pierwszą dychą, bo mam wrażenie, że ten zespół wyżej latał w przeszłości.

    @Mariusz: nie wszystko to od razu abstrakcje, np. nr 3, 5 i 6 to dość liryczne pozycje, a 2, 4 i 7, choć pełne ognia, to jednak swingujące… reszta to abstrakcje. ;)

    1. Okkyung Lee, Peter Evans, Steve Beresford ? Check for Monsters (Emanem)
    2. The Rempis Percussion Quartet ? The Disappointment of Parsley (Not Two)
    3. Mark Feldman, Uri Caine, Greg Cohen, Joey Baron ? Secrets (Tzadik)
    4. Fred Anderson ? 21st Century Chase (Delmark)
    5. Yamamoto / Carter / Dickey ? Emergence (Not Two)
    6. Wadada Leo Smith ? Spiritual Dimensions (Cuneiform)
    7. The Vandermark 5 ? Annular Gift (Not Two)
    8. Crimetime Orchestra ? Atomic Symphony (Jazzaway)
    9. Trzaska / Gasser / Zerang ? Nadir & Mahora (Kilogram)
    10. Xu Fengxia, Lucas Niggli ? Black Lotos (Intakt)

    Na kilka niezłych rzeczy zabrakło miejsca: wspomniane The Thing w trio i z Otomo Yoshihide, Davida S. Ware’a, kwartetu McPhee / Brotzmann / Kessler / Zerang, a nawet Zorna z „O’o”.

  9. ArtS. napisał(a):

    A tak gwoli uzupełnień to też brakuje mi kiku pozycji. Przede wszystkim „Futuro” The Low Frequency in Stereo, która jest dla mnie jedną z najważniejszych płyt roku (http://www.youtube.com/watch?v=a5IowdIC2UQ). W kategorii ROCK/INDIE także świetnego The Flaming Lips, debiutu Cymbals Eat Guitars oraz kolejnej dobrej płyty Kings of Convenience (choć tej może najmniej mi brakuje).

    W kategorii R’N’B/POP zdecydowanie brakuje Maxwella, moim zdaniem najlepszej płyty ze wszystkich wymienionych, z których zresztą tylko Kinny słucham z przyjemnością. ;P

    W kategorii WORLD albo PIEŚNIARKI dopisałbym Yasmin Levy „Sentir”, do której to płyty się ostatecznie przekonałem i obecnie bardzo lubię. W przeciwieństwie do Ciebie bardzo wysoko oceniam też Sarę Tavares, moim zdaniem brak przebojowości to największa zaleta tej płyty, a to, co się tam dzieje rytmicznie i wokalnie jest wspaniałe. Więc mamy sporą rozbieżność, bo dla mnie z kolei „Balance” było tylko ok. A ostatnio usłyszałem też nową płytę Mari Boine, która wydaje mi się dość ciekawa, łącząc wpływy skandynawskie i afrykańskie w bardzo spójną całość.

    No i jeszcze do HH bym dopisał Sister Fa i „Sarabadah”, nie wiem czy po bardzo dobrym koncercie, czy też samoczynnie, ale jakoś zalazła mi ta płyta za skórę. Tyle na gorąco, bo pozycji spod znaku ciężkiego grania chyba nie ma co dopisywać zważywszy na Twe gusta.

    Aaa nie, bo jeszcze abstrakcyjne Akron/Family koniecznie! :)

  10. Mariusz Herma napisał(a):

    Prawdopodobnie brakuje tu jakichś kilkunastu tysięcy pozycji :-) Ale nie wyobrażam sobie, szczerze mówiąc, słuchania jeszcze więcej niż w tym roku przy zachowaniu jakiejkolwiek wrażliwości muzycznej. Ale po to są Wasze uzupełnienia, za które dziękuję – szczególnie HH, bo jak widać tutaj wiele ciekawego nie zdołałem nazbierać.

    Pewnie schemat będzie się powtarzał, ale: Flaming Lips to dla mnie niestety nadużycie roku, Kings of Concenience jest „przyjemne” i nic więcej, Maxwell to jakaś wystudiowana auto-tune’owa porażka, a nie r’n’b/soul z krwi i kości (i emocji). Ledwie przecierpiałem jedno przesłuchanie.
    [edit: jednak dobrze czasem posłuchać wbrew sobie po raz drugi. bardzo solidna płyta, mimo przeprodukowania i prze-szlifowania niezdrowego]

    Z Sarą Tavares długo się zastanawiałem, ale z czystym sercem jednak nie polecę – bo wsłuchiwałem się w nią uważniej właśnie ze względu na wcześniejsze „Balance”. Stać ją na więcej, nawet w tej „stonowanej” stylistyce. Mari Boine przemknęła mi w sieci i bodaj w Trójce, ale nie zdążyłem jej jeszcze złapać na dłużej.

    The Young Lovers, Akron/Family – tak, to jest na liście do sprawdzenia przy najbliższej okazji, dzięki za przypomnienie.

  11. pszemcio napisał(a):

    łohoho, Flaming dla mnie wymiótł w tym roku, bronił będę do ostatniej krwi. Za to tworów typu Cymbals Eat Guitars, Real Estate czy Antlers nie dzierżę i fenomenu już raczej nie pojmę, choć starałem się bardzo.

    Ode mnie jeszcze Circulatory System, oczywiście Animal Collective i choćby Wild Beasts

  12. Ada napisał(a):

    A jak jest tu Norah Jones, to gdzie i Jamie Cullum?

  13. bartek winczewski napisał(a):

    Maxwell – „wystudiowana auto-tune’owa porazka”? nie chcialbym byc uszczypliwy, ale mam wrazenie, ze albo myslimy o dwoch innych Maxwellach, albo – co chyba bardziej prawdopodobne – pomylil Kolega Maxwella z kims innym :) na jego tegorocznym „Blacksummer’s Night” raz, ze nie ma zadnych zabaw auto-tunem, a dwa – trudno w tym roku o soul, ktory bardziej niz ten Maxwella wlasnie bylby soulem z krwi i kosci (i emocji, przede wszystkim). piekny album. polecam

  14. Mariusz Herma napisał(a):

    Myślimy o tym samym, ale myślimy inaczej :-)
    Odniosłem wrażenie obcowania z plastikiem i było to wielkie rozczarowanie, bo przecież wcześniej naczytałem się o wielkości tej płyty i tam (=>metacritics), i tu.

    Cóż, każdemu trafia się tych parę płyt w roku, które zachwycają wszystkich „z wyjątkiem mnie”.
    [edit: jednak dobrze czasem posłuchać wbrew sobie po raz drugi. bardzo solidna płyta, mimo przeprodukowania i prze-szlifowania niezdrowego]

    Ada – słusznie! Cullum jedną nogą jest już na liście, ale zdążyłem go dopiero posłuchać tylko raz, więc wypada się jeszcze upewnić (chociaż chwyta już przy pierwszym zetknięciu).

  15. Maciek Tomaszewski napisał(a):

    A mnie szczerze zastanowiła obecność na liście Passion Pit – taki rozbryzg kolorów i efektów – nie sądziłem, że coś tak nieskondensowanego może się u Pana znaleźć, Panie Redaktorze (innymi słowy – że to inna strona mocy w ogóle)!

  16. pagaj napisał(a):

    ostatkami silnej woli powstrzymam się od komentowania kategorii elektronika i ambient. ;)

  17. Mariusz Herma napisał(a):

    Macku – rozbryzg kolorów, efektów i – melodii. W tym ostatnim biją chyba wszystkich w tym roku, może z wyjątkiem Annie i Blue Roses. I ja odbieram te plyte jednak jako skondensowana – mnostwo wrazen. Zaczyna się w siódmej sekundzie i trwa do ostatniej. Próbowałem wybrać najlepszą piosenkę z tej płyty i poddałem się po tygodniu.

    Pagaj – Konstruktywna krytyka zawsze mile widziana – patrz Arts. i jego jazz :-)

  18. Maciek Tomaszewski napisał(a):

    Jestem wielkim fanem EPki Passion Pit z całym jej przeładowaniem i totalnym wyśrubowaniem ideologii do-it-yourself („pokażemy-Wam-ile-umiemy-a-umiemy-dużo-chyba-w-to-nie-wątpicie). Dlatego płyta mnie rozczarowała, bo już nie jest nieznośna, taka ułożona i zwyczajna (ba, ale aby takich rozczarowań jak najwięcej). Odsłuchałem kiedyś ten krążek kawałek po kawałku, ale w odstępach i – co ciekawe – we fragmentach broni się lepiej niż całość (A co do numeru najlepszego ośmielam sobie podpowiedzieć, że „The Reeling” :).

    Ale do fascynacji dwójką Annie nie dam się przekonać. Takie rzeczy to Kylie Minogue robiła, gdy Annie śpiewała na akademiach w przedszkolu. Tym razem zasada „im mniej, tym lepiej” się nie sprawdza – mam wrażenie, że piosenki na „Don’t Stop” to odrzuty z sesji nagraniowych Girls Aloud (sprawdzam, tak, to ci sami producenci), co skutecznie pozbawiło przesympatyczną Norweżkę jakiegokolwiek rysu indywidualności.

  19. verne napisał(a):

    odnośnie dzez’09: jestem od wczoraj pod duzym wrażeniem tzadik’owego secrets (uri caine, baron…). dziękuje

  20. ArtS. napisał(a):

    Ja dziękuję za The Young Lovers! Kto wie, jak tak dalej pójdzie, to może nawet uzbieram elektroniczną dychę roku. :)

  21. Ada napisał(a):

    Otóż ja jeszcze bym dorzuciła do „Bardzo Obiecujące, Tfu, Indie-Elektroniko-Cusie” Neon Indian. Czy jest gdzieś?

    A Cullum to jednym głupim „Music Is Through” pokonał pannę Norah, więc mam nadzieję cichutką, że dostanie i drugą nogę do listy.

  22. Kris napisał(a):

    A Blechacz to chyba trochę na wyrost i po znajomości, co? Fajna płyta, coś jak Kings Of Convenience w innej kategorii. Reszta z klasyki, to i owszem.

    Nad „muzyką dawną” jeszcze się zastanawiam…

  23. Mariusz Herma napisał(a):

    Chce się słuchać – a to w przypadku „nieszczęsnych” koncertów Chopina wystarczający powód, by umieścić go na liście ;-)
    (w przypadku cytowania proszę uwzględnić uśmieszek).

    Poza tym warto towarzyszyć Polakowi w sukcesach zagranicznych – bo czy nie głupio trochę, gdy taka Kapela ze Wsi Warszawa odnosi kolejne sukcesy, a u nas jakby ich dalej nie było?

    Przy okazji – za tysięczny komentarz powinienem Ci przyznać jakąś nagrodę!

  24. pagaj napisał(a):

    Mariusz, ale ja właśnie nie chcę krytykować, nawet konstruktywnie ;) A jeśli chodzi o propozycje własne, to pewnie niedługo sklecę jakąś listę i ją opublikuję w miejscu stosownem.

  25. Przemysław napisał(a):

    O, dopiero teraz to przeczytałem. Świetny pomysł na format podsumowania. I szacunek za liczbę i różnorodność kategorii. Naprawdę pomocne, w zasadzie innych już nie muszę czytać, co najwyżej posłucham jakiegoś podsumowania na NPR. Thx :) A sam pewnie znowu zrobię podsumowanie cofnięte o 100 lat.

  26. Przemysław napisał(a):

    No, może jakieś jeszcze poczytam. Ale naprawdę jestem pod wielkim wrażeniem funkcjonalności. I uwzględnienia Oumou Sangare. Okej, już się zamykam.

  27. Mariusz Herma napisał(a):

    Dobrze wiedzieć, że chociaż jednej osobie zestawienie się na coś przyda ;-)

    Dopisane: Blockhead do hip-hopu (instrumentalnego), Cullum do popu, The Young Lovers po pierwszym razie nie porwało, ale wygląda ‚obiecująco’.

  28. ArtS. napisał(a):

    Blockhead nagrał dobrą płytę?? Bardzo lubię jego debiut, potem słyszałem chyba ze dwa albumy i się rozczarowałem za każdym razem, ale jak MC Mariusz poleca… ;)

  29. Mariusz Herma napisał(a):

    Trudno mi porównać, bo to moje pierwsze spotkanie z Simonem. Ale wreszcie trafiła mi się druga tegoroczna premiera Ninja Tune, przy której warto się na chwilę zatrzymać (pierwsza to czerwcowy Fink).

  30. Marceli Szpak napisał(a):

    @ Art

    Jeśli jesteś zwolennikiem debiutu, to nie – Blockhead nie nagrał fajnej płyty. Nagrał kolejną, przy której ten debiut trzeba wywalić poza nawias, żeby nie zakłócał odbioru. On ma podobna taktykę, co Shadow i każdy album ciągnie w inną stronę, a Music Scene jest chyba najmniej przystępne z tego, co dotąd nagrał. Dalej fajne, oczywiście.

  31. hennessy.williams napisał(a):

    W zbyt wielu żenrach jestem za cienki, by się mądrzyć, ale w tych, które są mi bliższe całkiem mi się Twoja lista podoba. Maxwella też bym się bał wrzucać w listy inne niż otagowane „rozczarowanie”, ale KoC u mnie w stanach wysokich. Flaming Lips do tej pory nie zrozumiałem. Ale jeszcze się staram.
    PS. Zmień sobie Annie. Nowa płyta to „Don’t Stop”.

  32. Mariusz Herma napisał(a):

    Dzięki (2), tak to jest pisać z pamięci.

    Aktualizacje: znakomita raperka Bena Sharpa (znów: wiwat Afryka) i niezgorszy debiut Finale’a dopełniły hip-hopu, choć to ciemniejszy, mniej mi bliski biegun gatunku. Instrumentalni mogą też sprawdzić „Radio” Exile, bo to być może najciekawszy w tym roku cut&paste z niegłupim motywem przewodnim (skakania po radiowych kanałach), przy okazji świetnie wyprodukowany. Tyle że „na raz”.

    Po kilku dodatkowych tete-a-tete zawarłem rozejm z Maxwellem, ale liczę na więcej żywiołu w następnych częściach trylogii. Neon Indian z tego, co znalazłem w sieci, niestety też mnie nie porywa.

    Za to skoro czarno-białe sesje Portico Quartet mają być tu i ówdzie dostępne, to pojawiły się, gdzie powinny.

  33. Kris napisał(a):

    Namyśliłem się (to apropo kilku wspisów wyżej).

    W 2009 roku na absolutne wyróżnienie zasługuje wydawnictwo BIS-u z wszystkimi symfoniami Beethovena. Minnesota Orchestra pod dyrekcją Osmo Vänskä to absolutne mistrzostwo świata. Znakomite wykonania i rewelacyjny dźwięk na sacd robią wrażenie. Tak, wiem, że są to nagrania z lat 2004-2008, ale BIS wydał je w tym roku w specjalnym kartoniku łącznie… 5 płyt w cenie 2.

    Z muzyki przebachowskiej zdecydowanie wyróżnia się na plus (chyba dla mnie płyta roku w tej grupie) Stile Antico – Song Of Songs. Wydała to Harmonia Mundi, w wersjach: normalnej i sacd. Cudo.

  34. Mariusz Herma napisał(a):

    Próbuję jeszcze upolować ostatniego Yannicka:
    http://www.prestoclassical.co.uk/r/EMI/9663422
    Gdyby Ci gdzieś niedaleko przemknął przed oczami, daj znać.

  35. ArtS. napisał(a):

    Ciekawi mnie czy zestawienie najlepszych tegorocznych płyt z klasyka sporządzone przez Allmusic jest coś warte?

    A z bardziej „abstrakcyjnej” beczki, pojawiło się też zestawienie The Wire, które jak zwykle jest kopalnią nieznanego…

  36. Mariusz Herma napisał(a):

    A ile są warte zestawienia w innych kategoriach? :-)
    Jak dla mnie pomieszanie z poplątaniem (dobrego z „ważnym”)

  37. Kris napisał(a):

    uff… przejrzałem. Skoro Arts zapytał, to zajrzałem. Ale w sumie nie wiem po co. Jak dla mnie zupełnie nieprzydatne.
    Nie podejrzewam co prawda, że zrobili to siląc się na oryginalność. Ale … kto wie. Pomieszanie z poplątaniem to pewne. Co do nawiasu niekoniecznie.

  38. Mariusz Herma napisał(a):

    Ważne w cudzysłowie – Allmusic lubi „doceniać” duże wytwórnie i nazwiska po prostu, niezależnie od jakości.

  39. Kris napisał(a):

    selawi, jakoś trzeba zasłużyć na promosy. Ech, skąd ja to znam…

  40. ArtS. napisał(a):

    Ok, dzięki. I przepraszam, że was na to naraziłem. :) Myślałem, że skoro mają wyodrębnioną sekcję poświęconą klasyce, to może ich zestawienie będzie w miarę sensowne. Ale z tego, co piszecie jest identycznie jak w kategorii „rozrywkowej”, czyli wrzucili wszystkiego po trochu, byle było znane.

  41. Mariusz Herma napisał(a):

    Lepiej zerknąć na to:
    http://www.npr.org/templates/story/story.php?storyId=121169998&ps=bb2
    i to
    http://www.npr.org/templates/story/story.php?storyId=121512157&ps=bb3
    Tym bardziej, że do razu można posłuchać.

    Nasza „Przekrojowa” Ada Ginał oprócz wymienianych przeze mnie poleca także Cecilii Bartoli „Sacrificium”, czyli odświeżanie kastratów w żeńskim wydaniu. Słyszałem trochę u Wagli w Trójce i faktycznie świeże to, i historycznie ciekawe.

  42. Mariusz Herma napisał(a):

    + Rock/Indie: Wild Beasts „Two Dancers”, Twiggy Frostbite „Through Fire”
    + Jazz: Vijay Iyer Trio „Historicity”, Feldman / Caine / Cohen / Baron „Secrets” (dzięki Arturze)
    + Elektronika: Moderat „Moderat”
    + Ambient: Alva Noto + Ryuichi Sakamoto „Utp”, Mika Vainio „Time Examined”, Richard Skelton „Landings”
    + Abstrakcje: Natural Snow Buildings „Shadow Kingdom”, Broadcast & the Focus Group „Investigate Witch Cults of the Radio Age”
    + World/Folk: Dziczka „Tradycyjne pieśni z Ukrainy”
    + Współczesności: James Blackshaw „The Glass Bead Game”, David Lang „The Little Match Girl Passion”, Christopher Tignor „Core Memory Unwound”

  43. ArtS. napisał(a):

    Co fajnego słyszysz w Broadcast?? Pytam serio, bo zawsze mi się wydawało, że to taka grupa dla snobistycznych awangardowców, którzy stracili do reszty zdolność docenienia prostej melodii i potrzebują żeby im ją przemycać w małych ilościach, opakowaną w eksperymentalny sztafaż. Ale skoro Tobie się podoba, to moja racjonalizacja legła w gruzach, a dalej nie czaję fenomenu tego zespołu…

  44. Mariusz Herma napisał(a):

    To bodaj pierwszy album w ultra-eklektycznym XXI-wiecznym duchu, który jakoś trzyma się kupy. Wirtuozeria sekwencera, producencki majstersztyk technicznie zjawiskowy, muzycznie w mojej opinii (prawie) bezwartościowy. Poniekąd dla takich ciekawostek typu „jedno fascynujące przesłuchanie i więcej nie trzeba” jest kategoria Abstrakcje. (Tak czy inaczej Broadcast wylądował na końcu).

  45. ArtS. napisał(a):

    To ja źle zrozumiałem kategorię Abstrakcje, bo jednak potrzebuję się cieszyć płytą nieco dłużej, jakkolwiek eksperymentalna by ona nie była. Np. właśnie odkryłem dwie płyty duńskiej saksofonistki Lotte Anker, nagrane z Craigiem Tabornem i Gerardfem Cleaverem, które mogłyby trafić do mojej jazzowej dziesiątki, gdybym poznał je wcześniej. Są trudne, ale wciągają i na pewno będę do nich wracał wielokrotnie…

  46. Mariusz Herma napisał(a):

    „Poniekąd”, czyli dotyczy to 2-3 płyt w tej kategorii umieszczonych :-)

    Lotte słyszałem w jakichś starszych nagraniach i trudno było mi się nią cieszyć. Pogodziła się jakoś z formą? Znalazła sobie trzeźwych muzyków?

  47. ArtS. napisał(a):

    Ciężko mi odpowiedzieć, bo a) znam ją tylko w tym wydaniu, wcześniejszych rzeczy nie słyszałem; b) nasze uszy chyba inaczej postrzegają granicę chaos/kosmos. To trio jest całkowicie improwizowane i to słychać, ale w moim odczuciu muzyka rozwija się bardzo konsekwentnie i ma swą wewnętrzną logikę. To napisawszy, dla pełnej jasności mogę dodać, że Tobie bym tych nagrań nie polecał. :)

  48. Mariusz Herma napisał(a):

    Za to Dave’a Rempisa słusznie mi poleciłeś, a u niego granica chaosu jest wysunięta dosyć daleko :-)

  49. ArtS. napisał(a):

    Ehem, patrz punkt b) w moim poprzednim poście. :D

  50. Mariusz Herma napisał(a):

    Jeśli to samo powiesz o „Check for Monsters”, to uznam, że sam jesteś potworem :-)

  51. ArtS. napisał(a):

    Nie powiem. :) Ta płyta jednak nie swinguje, ale ona w ogóle bardziej jest reprezentaywna dla free-improv niż free-jazz. I powiedziałbym, że jak na standardy tego „gatunku” jest dość przystępna. ;P

    Dlatego jestem ostrożny w polecaniu jazzu. Tobie z czystym sercem mógłbym zarekomendować np. dwie płyty na przecięciu world music i jazzu, które u mnie znalazły się w tzw. „honorable mentions”:

    Renaud Garcia-Fons „La Linea del Sur” (Enja)
    Will Holshouser „Drunken Hymns and Palace Ghosts” (Clean-Feed)

    Obie są melodyjne, pełne dobrych tematów i wyśmienitej gry, a przy tym nie cierpią na niedowład wyobraźni muzycznej, który zamykałby je w jakiejś konwencji. Garcia-Fons jest dalszy od jazzu, ale jego polecałbym bardziej (choć może to skutek chwili obecnej, bo odkryłem, że wydał nową płytę dopiero przed kilkoma dniami). Facet jest niesamowity, gra na kontrabasie jakby to była wiolonczela, wydobywając z instrumentu spektrum dźwięków, które wcześniej nie przypuszczałbyś, że jest w ogóle możliwe…

  52. Mariusz Herma napisał(a):

    Renaud zapowiada się bardzo ciekawie, dzięki.

    A mój gust jazzowy chyba jest wiejski ;-), bo aż w trzech miejscach spotkałem się z Top10 jazzowego podsumowania/ankiety „Village Voice”:
    http://www.villagevoice.com/2009-12-29/music/2009-voice-jazz-critics-poll-the-results/

  53. porcoazurro napisał(a):

    Uzupełnienia do ścieżek:

    David Lang – In the Dawn of Morning
    http://www.youtube.com/watch?v=KuOi5yIqIAQ

    Timariwen – Imazeghen N Adagh
    http://www.youtube.com/watch?v=3UQjXYC8ugE

  54. Mariusz Herma napisał(a):

    Dziękuję, wkleiłem. Z kolei niektóre kawałki z czasem znikają – nie pilnowałem, czy wiszą na oficjalnych profilach. No i część wytwórni opanowała ostatnio pasja geo-blokowania.

Dodaj komentarz