RSS

Latające talerze

11.02.2012 | 1 odpowiedź

Po kilku dniach z nową płytą Vijay Iyer Trio zatytułowaną „Accelerando” piszę Piotrkowi:

Ten kower Heatwave to na razie mój ulubiony utwór 2012. Najbardziej podoba mi się przepaść pomiędzy tym, co Marcus robi na pierwszym planie (czyli prawie nic), a tym, co dyskretnie wyczynia sobie na talerzu.

Po wysłaniu orientuję się, że Piotrek puścił mi w międzyczasie maila ze stwierdzeniem: „Same talerze w tym utworze wystarczyłyby mi do pełni szczęścia”.

Oryginał „Star of the Story” pochodzi z albumu „Central Heating” z 1978 roku. Oto krótka próbka wersji 2.012:

Fascynujące musiało być obserwowanie na bieżąco ewolucji Davisa czy Coltrane’a. Ale frajdą jest też śledzić Iyera i Marcusa „przyszłość-jazzu” Gilmore’a. Jeden z bardziej nieprzewidywalnych perkusistów na „Accelerando” okazuje się chwilami jazzowym bliźniakiem Phila Selwaya. Tak jakby nasłuchał się elektroniki, a następnie postanowił odwrócić bieg czasu i tchnąć w bity życie. Co de facto ma miejsce się w kowerze – wow – „Mmmhmm” Flying Lotusa. Gilmore wespół ze Stephanem Crumpem robią w nim pociąg a la Steve Reich:

Skojarzenia z legendami gatunku narzuciły mi się dlatego, że w jednym tygodniu dostałem „Accelerando” Iyera, „Black Radio” Roberta Glaspera – w 50 procentach R&B, w 20 procentach hip-hop, w 15 procentach jazz i 5 procent Nirvany – oraz nowe Portico Quartet. Tego ostatniego nawet nie zdążyłem posłuchać, bo pianiści mają pierwszeństwo. Ale i tak przez chwilę poczułem się niemalże jak w roku, powiedzmy, 1959, gdy jeden po drugim wydawali Miles, Ornette, Dave, Charles i Sun. Oby częściej tak.

.

Fine.

1 odpowiedź

  1. PopUp  

    Pozdrawiam serdecznie, bo co mi pozostaje. Od „Accelerando” się trudno oderwać



Dodaj komentarz