Oblicza 2013

jak to się lata potrafią różnić. Przeglądanie indie-mainstreamowych podsumowań płytowych 2012 roku sprowadzało się zasadniczo do pytania, czy bardziej Kendrick, czy raczej Frank. Od Pitchforka (Kendrick) po Screenagers (Frank), od Brazylii (Frank) po Singapur (też Frank), od Belgii (znowu Frank) po mnie (Kendrick). A czy duet ten opatulało Tame Impala, Grizzly Bear oraz Alt-J, czy może Jessie Ware, Grimes i Miguel, pozostawało jakby sprawą drugorzędną. Kompozycje kontekstu też były zresztą tyleż imponująco, co nużąco podobne, bo gdy od tej reguły odbiegały, to zgodnie ku Swans czy Flying Lotusowi.

Kształtów roku 2013 mamy tyle, ilu kreślących. Jednym wizje zdominowało blogosferowe indie i będą się przerzucać Arcade Fire, Vampire Weekend, The National, Savages albo nawet Arctic Monkeys. Dla innych będzie to rok błyskotliwych darmowych mixtape’ów rapowych wystawianych przez pewniaków (Run the Jewels) i młodziaków (Chance the Rapper). Serię niespodziewanych uniesień przeżyli poptymiści co rusz zaskakiwanie przez Lorde, Haim czy jakość filipa Beyoncé. Jeszcze inni witali powracających z bliższa (Daft Punk, The Knife, Justin Timberlake, Boards of Canada) i dalsza (My Bloody Valentine, David Bowie, The Dismemberment Plan, Edyta Bartosiewicz). I każda opcja wydaje się równie uprawniona. Można było nawet spędzić rok tylko z Kanyem. Albo wyłącznie w Polsce.

Jeśli dawniej zdarzało nam się wydzielać w podsumowaniach rekomendacje płyt rodzimych, to ze względu na przepaść jakościową pomiędzy krajem i zagranicą. Dzisiaj zwyczaj ten znów powraca. Tyle że tym razem przyczyną jest wysoki poziom wydawnictw oraz sama liczba wartościowych tytułów, którym szkoda ograniczać przestrzeń publicystyczną – szczególnie na rzecz i tak już przesadnie eksponowanych wykonawców anglosaskich. Poczucie hossy wzmogła jeszcze ekspansja eksportowa. The Quietus docenił Kubę Ziołka. Pitchfork odwiedził Off Festival i to dla tubylców. Aktywność polskich wytwórni wprawiła środowisko (free)jazzowe w absolutne zdumienie (patrz ostatni akapit). Sam powtórzyć mogę to, co pisałem dla „Gazety” przy okazji radosnego skądinąd plebiscytu na piosenkę XXI wieku:

Podobnie jak inne dziedziny naszej codzienności, polska muzyka w latach dwutysięcznych błyskawicznie doganiała Zachód, by w końcu poczuć się jego częścią. Z początku ekscytowaliśmy się każdym utworem i każdą płytą, której brzmienie kojarzyło się bardziej z Londynem czy Nowym Jorkiem niż z Warszawą. Potem światowe standardy stały się naszymi standardami i rolę dyżurnego komplementu recenzenckiego straciło stwierdzenie, że lokalnego pochodzenia tego czy innego nagrania krytyk nigdy by nie odgadł bez pomocy.

Wreszcie doczekaliśmy się bezprecedensowego boomu w rodzimej alternatywie – czy raczej coraz liczniejszych alternatywach – a kolejne albumy, koncerty i festiwalowe maratony zacierały pamięć o tym, że jeszcze w latach 90. nagminnie słyszało się: dobre, mimo że polskie. Dzisiaj w muzyce bardziej nawet niż w owych innych dziedzinach: dobre, bo polskie.

Przestaliśmy się więc wstydzić pochodzenia, a równie szybko wyczerpał się potencjał i sens bezpośredniego naśladowania zagranicznych (anty)idoli. Opadły też złudzenia co do szans na międzynarodową karierę, jaką miałoby otworzyć proste dostosowanie się do zagranicznych wzorców, także językowe. Inspiracje, umiejętności i produkcja pozostały jednak światowe. I stąd fala muzyki nadążającej za globalnym duchem, ale już nie anonimowej geograficznie.

W ostatnich latach można się było ograniczyć wyłącznie do słuchania wytwórni krajowych, a i tak trudno byłoby nadążyć za bieżącymi premierami. W tej chwili na sceny wspina się pierwsze pokolenie muzyków, którzy nie znają Polski innej niż europejskiej czy światowej, nie muszą niczego – krytycy lubią to słowo – udowadniać. Od dziecka karmią się muzyką wszelaką i dysponują tymi samymi narzędziami, co ich londyńscy i nowojorscy rówieśnicy.

Tego rodzaju hasła pojawiają się od kilku lat, ale w 2013 roku rzeczywiście można było poczuć, że ograniczenie się do słuchania wyłącznie polskiej muzyki nie oznaczałoby większego wyrzeczenia ilościowego lub jakościowego, szczególnie w zakresie wszelakich eksperymentów. I to raczej nieprzypadkowo zbiega się z zainteresowaniem świata. W obu kwestiach – oferty oraz jej zagranicznego odbioru – powinno być już tylko lepiej.
.

*

Za trzy dni Ziemia Niczyja kończy 5 lat. Zastanawiałem się, co ówczesnego mnie zdziwiłoby pół dekady później.

Powszechnie? Chyba chaos, jaki zapanował na rynku wydawniczo-promocyjnym. Niezalowi bożyszcza Arcade Fire czy Daft Punk knują akcje promocyjne wycelowane w podbój świata i warszawskiego metra. Boards of Canada wyprowadzają fanów na pustynię. A Kanye naświetla globalne zabytki. Kiedy rapowy mąż sprzedaje się z telefonami Samsunga, popowa żona odwrotnie – puszcza się w sieci i to w środku przedświątecznego pędu. Gdy koleżanki z billboardów zakładają latające kiecki i zatrudniają 18-kołowe TIR-y, ona powtarza gest shoegaze’owych legend z początku roku. W każdym razie czytanie i pisanie o marketingu gwiazd dużych i małych bywa zajęciem ciekawszym, niż słuchanie tego, co promują. Tylko wyglądać portalu z recenzjami.

A prywatnie? Na pewno przesunięcie uwagi z anglosaskich albumów ku nieanglosaskim singlom, co odzwierciedla umieszczona kilka ekranów niżej przepastna – a przecież wielokrotnie ścinana – lista piosenek. Ich autorów często znam tylko z tych pojedynczych tytułów. Ale nie wynika to ze zmian preferencji na rzecz krótszej formy. Podstawową jednostką i przeżyciem muzycznym pozostaje dla mnie album i wciąż słucham ich po kilkadziesiąt miesięcznie. Decyduje dostępności nagrań z odleglejszych rejonów świata, kanały poszukiwań (Bandcamp, Soundcloud, YT oraz ich lokalne odpowiedniki) i samo bogactwo lokalnej muzyki, które prowokuje to ciągłego ruchu.

Przesunięcie to fajnie ilustruje składanka, którą co roku wypalam pod choinkę przyjaciołom i rodzinie, aby mieli coś z mojego całorocznego słuchania. Zawartość pierwszej z sześcioczęściowej już serii składanek wyglądała następująco:
.

Na tegorocznej nie było już ani jednego wykonawcy anglosaskiego. Język angielski wprawdzie raz się pojawił, ale w reklamowanym niedawno utworze rumuńskim. Za to portugalski i hiszpański po trzy razy, do tego arabski, koreański i japoński:
.

Za globtroterskim trendem stoją przynajmniej trzy powody. Najpierw sam dostęp do muzyki i informacji o niej. Dopiero zaczynamy znosić granice, a już trudno ogarnąć skarby świata. Dalej konstatacja, że lepiej poznać po jednym topowym wykonawcy z trzydziestu krajów niż trzydziestu jakoby topowych z jednego. Nawet z ogromnych Stanów nie wyciągnie się pięćdziesięciu wspaniałych płyt rocznie, jak chciałyby wszystkie pitchforki. Ale po jednej wspaniałej płycie z pięćdziesięciu krajów? Bardziej prawdopodobne. Po trzecie – już odnośnie składanki – głos ludu.

Zeszłoroczne Oddechy 2012 zdominowali mi superbohaterowie anglosascy – Frank Ocean, Kendrick Lamar, Jessie Ware, AlunaGeorge czy Solange – bo zwyczajnie nie dało się ich pominąć. Mimo tego większość obdarowanych osób zachwycił poczciwy bollywoodzki Dhanush. Podobnie jak wcześniej miliard Hindusów. Hitami Odwyków 2011 były japońskie majstersztyki Perfume i Salyu oraz otwarcie pewnej fenomenalnej płyty brazylijskiej. Na Odmianach 2010 największą sympatię wzbudził Shugo Tokumaru. Gwiazdami Odpływów 2009 okazały się tuareskie Tinariwen i nasza Kapela ze Wsi Warszawa. A składanki premierowej Julia Marcell i Amadou i Mariam.

Za eskapadami na cudzie ziemie przemawia wreszcie sam instynkt dziennikarski, który zdecydowanie woli odkrywać niż relacjonować już po wielokroć zrelacjonowane. Wszystko to daje do myślenia. Mnie dało już przy okazji komponowania poprzedniego podsumowania i zaważyło na tym, czym zajmowałem się w ubiegłym roku w chwilach wolnych od pisania. I do czego wkrótce, mam nadzieję, was zaproszę – czy raczej zaprosimy. A tymczasem.

*

One

• Agnes Obel – Aventine (Pias)
Banda Magda – Amour, t’es là? (self-released)
• Emiliana Torrini – Tookah (Rough Trade)
Juana Molina – Wed 21 (Crammed)
• Julia Holter – Loud City Song (Domino)
Laura Marling – Once I Was An Eagle (Virgin)
Laura Veirs – Warp & Weft (Bella Union)
Les Soeurs Boulay – Le Poids des Confettis (Grosse Boite)
Maria Coma – Celesta (Amniòtic)
Neko Case – The Worse Things Get… (Anti-)
Ohheejung – Everybody Here Wants You Back (Mirrorball)
Perera Elsewhere – Everlast (FoF)
Torres – Torres (self-released)
Yakushimaru Etsuko – Radio Onsen Eutopia (みらい)

Oni

Bill Callahan – Dream River (Drag City)
Cass McCombs – Big Wheel and Others (Domino)
• James Blake – Overgrown (Republic)
King Krule – 6 Feet Beneath the Moon (XL)
Kurt Vile – Wakin’ On A Pretty Daze (Matador)
Martin E. Kyšperský – Svetr (Poli5)
Nischay Parekh – Ocean
Passo Torto – Passo Electrico (YB Music)
Rodrigo Amarante – Cavalo (Slap)
Roy Harper – Man and Myth (Bella Union)
Ruspo – Esses Patifes (self-released)
Sam Amidon – Bright Sunny South (Nonesuch)
San Fermin – San Fermin (Downtown)

Indie/Rock

• Apanhador Só – Antes que Tu Conte Outra (self-released)
Dorgas – Dorgas (self-released)
Kinoko Teikoku – eureka (Daizawa)
• Mammút – Komdu Til Mín Svarta Systir (Record)
Soutaisei Riron – Town Age (Avex)
The Drones – I Sea Seaweed (self-released)
• These New Puritans – Field of Reeds (Infectious)
Tono – Aquário (self-released)
• Tricot – T H E (Bakuretsu)
Vampire Weekend – Modern Vampires of the City (XL)
Wovoka – Trees Against The Sky (LadoABC)
UL/KR – Ament (Thin Man)

Rap

Chance The Rapper – Acid Rap (self-released)
Black Milk – No Poison No Paradise (Fat Beats)
• El-P & Killer Mike – Run The Jewels (self-released)
Death Grips – Government Plates (self-released)
Ghostface Killah & Adrian Younge – 12 Reasons To Die (Soul Temple)
Ka – The Night’s Gambit (Iron Works)
Kanye West – Yeezus (G.O.O.D./Def Jam)
Karol Conká – Batuk Freak (Mr Bongo)
MC Mesijus – Paskutinis Repo Albumas (Gatvės Lyga)
Shad – Flying Colors (Black Box)
Vic Mensa – Innanetape (self-released)
Zona MC – Scrivere Col Sangue (RXSTNZ)

R&B/Pop

• AlunaGeorge – Body Music (Island)
Beyoncé – Beyoncé (Columbia)
Blood Orange – Cupid Deluxe (Domino)
inc. – No World (4AD)
Justin Timberlake – The 20/20 Experience (RCA)
Janelle Monáe – The Electric Lady (Bad Boy)
Kelela – Cut 4 Me (self-released)
Laura Mvula – Sing To The Moon (Sony)
Lorde – Pure Heroine (Universal)
Quadron – Avalanche (Vested in Culture)
The Foreign Exchange – Love in Flying Colors (Foreign Exchange)
• The Unused Word – ∞ (Duzz Down San)

Elektronika

Autechre – Exai (Warp)
AyGeeTee – Fools (AMDiscs)
Boards of Canada – Tomorrow’s Harvest (Warp)
Burial – Rival Dealer EP (Hyperdub)
Darkside – Psychic (Marador)
DJ Koze – Amygdala (Pampa)
• Fuck Buttons – Slow Focus (ATP/R)
• James Holden – Inheritors (Border Community)
• Jon Hopkins – Immunity (Domino)
Machinedrum – Vapor City (Ninja Tune)
Moderat – II (Monkeytown)
The Field – Cupid’s Head (Kompakt)
Yosi Horikawa – Vapor (First Word)

Ambient / Drone

Forest Swords – Engravings (Tri Angle)
Julianna Barwick – Nepenthe (Dead Oceans)
Lubomyr Melnyk – Three Solo Pieces (Unseen Worlds)
Mammoth Ulthana – Zoharum (Huta/Zoharum)
Miles – Faint Hearted (Modern Love)
Oneohtrix Point Never – R Plus Seven (Warp)
• Rafael Anton Irisarri – The Unintentional Sea (Room40)
Secret Pyramid – Movements of Night (Students of Decay)
The Haxan Cloak – Excavation (Tri Angle)
T’ien Lai – Da’at (Monotype)
Tim Hecker – Virgins (Kranky)

Jazz

Adam Lane Quartet – Oh Freedom (CIMP)
Avishai Cohen – Almah (Parlophone)
• Black Motor – Yöstä Aamun Kynnykselle (Lumpeela)
Charles Lloyd & Jason Moran – Hagar’s Song (ECM)
Craig Taborn Trio – Chants (ECM)
John Abercrombie Quartet – 39 Steps (ECM)
• Nor Cold – Nor Cold (Multikulti)
• Marcin Masecki – Polonezy (LadoABC/NInA)
Mikrokolektyw – Absent Minded (Delmark)
Stefano Battaglia – Songways (ECM)
Tatvamasi – Parts of the Entirety (Cuneiform)
Tomasz Stańko – Wisława (ECM)
Wacław Zimpel Quartet – Stone Fog (For Tune)

Avant/Free

Barry Guy New Orchestra Small Formations – Mad Dogs (Not Two)
C. Spencer Yeh, Okkyung Lee, Lasse Marhaug – Wake Up Awesome (Software)
Colin Stetson – New History Warfare Vol. 3 – To See More Light (Constellation)
Fire! – (Without Noticing) (Rune Grammofon)
• Fire! Orchestra – Exit! (Rune Grammofon)
•  Ken Vandermark, Mats Gustafsson – Verses (Corbett vs. Dempsey)
Mary Halvorson Septet – Illusionary Sea (Firehouse 12)
Matana Roberts – Coin Coin Chapter Two. Mississippi Moonchile (Constellation)
Peter Brötzmann – Long Story Short (Trost)
Peter Evans – Zebulon (More Is More)
• Power Of The Horns – Alaman (ForTune)
Shofar – Ha-Huncvot (Kilogramm)
The Resonance Ensemble – Head Above Water, Feet Out of the Fire (Not Two)

Abstrakcje

Alameda 3 – Późne królestwo (Instant Classic)
• Dawn of Midi – Dysnomia (Thirsty Ear)
drewnofromlas – (tu wpisz tytul) (self-released)
• Ex-Easter Island Head – Mallet Guitars Three (Low Point)
John Butcher, Thomas Lehn & John Tilbury – Exta (Fataka)
Marcin Ciupidro – Talking Tree (Unzipped Fly)
Stara Rzeka – Cień chmury nad ukrytym polem (Instant Classic)
The Necks – Open (Fish of Milk)
Tonbruket – Nubium Swimtrip (ACT)
Toshiya Tsunoda & Haco – The Tram Vibration Project (Skiti)
• V/A – Classroom Projects: Incredible Music Made By Children in Schools (Trunk)
V/A – Daora: Underground Sounds Of Urban Brasil (Mais Um Discos)
Vijay Iyer & Mike Ladd – Holding It Down: The Veterans’ Dreams Project (Pi)

World

Bassekou Kouyate & Ngoni Ba – Jama Ko (Out Here)
Baxamaxam – Baxamaxam (Black Sweat)
• Bombino – Nomad (Nonesuch)
Deolinda – Mundo Pequenino (Boom Studios)
Djeli Mah Damba Koroba & Baba Sissoko – Baba Et Sa Maman (Afrodisia)
Family Atlantica – Family Atlantica (Soundway)
• Karolina Cicha & Spółka feat. Bart Pałyga – Wieloma Językami (Wydźwięk)
Mayra Andrade – Lovely Difficult (Sony)
Melt Yourself Down – Melt Yourself Down (Leaf)
Rokia Traoré – Beautiful Africa (Nonesuch)
• Tal National – Kaani (FatCat)
The Raghu Dixit Project – Jag Changa (Wandering Minstrel)
V/A – The Crying Princess: 78rpm Records from Burma (Sublime Frequencies)

Partytury

Arve Henriksen – Places of Worship (Rune Grammofon)
Darcy James Argue’s Secret Society – Brooklyn Babylon (New Amsterdam)
Dawn Upshaw & Maria Schneider – Winter Morning Walks (ArtistShare)
• David Lang – Death Speaks (Cantaloupe)
• Eva-Maria Houben – Piano Music – R. Andrew Lee (Irritable Hedgehog)
Jace Clayton – The Julius Eastman Memory Depot (New Amsterdam)
John Luther Adams – Inuksuit (Cantaloupe)
Liza Lim – Tongue of the Invisible (Wergo)
The Claudia Quintet – September (Cuneiform)
• Timothy Andres – Home Stretch (Nonesuch)
• Toshio Hosokawa – Silent Flowers: String Quartets (Wergo)

*

Skądinąd:

A Fase Rosa – Casa
Aaron Bautista – Iguana
Afrobombas – De Sal & Sol Eu Sou
Almost Visible Orchestra – Today is the Same as Yesterday
Apparat – A Violent Sky
Armando Suzette – September
A$AP Mob feat. A$AP Nast & Method Man – Trillmatic
Attu – B
Autre ne Veut – Play by Play
Baaba i Gabriela – Metalowcy
Bellet School – Heartbeat Overdrive
Banda Lata Velha – [free/improv]
Baths – Worsening
Bells Atlas – Incessant Noise
Bokka – Town Of Strangers
Brushy One String – Chicken in The Corn
Caloncho – Palmar
Carolina Camacho – Ninfa De Las Aguas
Castello Branco – Necessidade
Coreyah (고래야) – Attracted (넘어갔네)
David Bowie – Heat
David Sylvian – Do You Know Me Now
Dënver – Las Fuerzas
Diabo na Cruz – Luzia
Diana Fuentes – Será Sol
Disclosure – White Noise (ft. AlunaGeorge)
Drake – Hold On, We’re Going Home feat. Majid Jordan
Drunken Tiger – The Cure
Electric Brother feat. Maria Popistasu – The Boy
Elephant – Shapeshifter
Elom 20ce – Castration Mentale
Emicida – Sol de Giz de Cera (Feat. Tulipa Ruiz & Estela Vergilio)
Fabrikante – Chanteoma
Fatima – Family
Fitness Forever – Hotel Flamingo
FKA twigs – Water Me
Francisca Y Los Exploradores – Contraindicaciones del pensamiento
Francis and the Lights – ETC
Frightened Rabbit – December’s Traditions
Gacha – Lisboa
Gesu no Kiwami Otome (ゲスの極み乙女) – Dress wo Nuge (ドレスを脱げ)
Ghostpoet – Plastic Bag Brain
Gold Panda – We Work Nights
• Grandbrothers – Ezra Was Right
Grapell – White Fox In The Snow
iamyank – Aurora (feat. Dori Hegyi)
Idiot Songs – Jung Trickster
Jarina De Marco – Main Dish
John Empire – Dead Stars feat. Drunk Beggar Thief
Jose James – Come to My Door
Josh Ritter – New Lover
Jungle – The Heat / Lucky I Got What I Want
Kazz AlOmam – Nelma7 Al Noor
Kinética – Halo
Kixnare – Gucci Dough
Kwabs – Perfect Ruin
La Yegros – Viene de Mi
Laura Groves – Inky Sea
Laura Welsh – Unravel
Lik – Oum
Lost Midas – Love Undone feat. Taylor O’Donnell
Luna Abu Nassar – Rakevet (רכבת)
• Madegg – Aless
Maglevs – Van Rijn
Majical Cloudz – Childhoods End
Maliq & D’essentials – Drama Romantika
Manor – Architecture
Mashrou’ Leila (مشروع ليلى) – Lil Watan ( للوطن)
May.e – Oide
M.I.A. – Bring the Noize
Mikal Cronin – Shout It Out
Mohho Project – Letting you go (그대를 보낸다)
Moongaï – Zombie
Mount Kimbie – You Took Your Time (feat. King Krule)
Mutya Keisha Siobhan – Flatline
My Bloody Valentine – In Another Way
Nancy Elizabeth – Dancing
Natasha Kmeto – The Ache
Nekochan – One Sound
Nicole – Baila
noanowa (のあのわ) – Hurry Up!
Nosaj Thing – Eclipse/Blue ft Kazu Makino
NTsKi – Chome Chome
Ólöf Arnalds – German Fields
Окуджав – Цирк
P.K.14 – Voyagers
Pattern Is Movement – Suckling
Pharrell Williams – Happy
Phosphorescent – Song For Zula
Piers Faccini – Broken Mirror
Prefab Sprout – The Best Jewel Thief In The World
PV Nova – Evolution of Get Lucky
Queens of the Stone Age – I Sat By The Ocean
RAC – Let Go ft. Kele, MNDR
Ragz Nordset – You Started It All (Ron Basejam rework)
Rebeka – Melancholia
Resonators – Try Again
Rhye – Open
Rua – As Bolas De Gude
Rycerzyki – Rimemba
Sau Poler – Isolated
• Scarlet Chives – In A Ground Floor Apartment
ScHoolboy Q – Collard Greens feat. Kendrick Lamar
Sigur Rós – Ísjaki
SPEkTR – The Infirm
Sour Soul – Undermine
Tencere Tava Havasi – Sound of Pots and Pans
The City and Horses – Whip
The Internet – Dontcha
The Joy Formidable – Silent Treatment
The National – Fireproof
The NSJ Crew – Khaki Pants
The Otogibanashi’s – Fountain Mountain
The Provincial Archive – Common Cards
Thee Oh Sees – Toe Cutter – Thumb Buster
Theatre8 (제8극장) – Yanghwa Bridge (양화대교)
Thundercat – Heartbreaks + Setbacks
Tony Baboon – Pinecones River
Tropics – Home & Consonance
Umlilo – The Elements
Valerie June – Wanna Be On Your Mind
Vessels – Myopic Biopic
Wado – Quarto sem Porta
Way Yes – Colerain
Winny Puhh – Meiecundimees üks Korsakov läks eile
XXANAXX – Got U Under
YeYe – パレード (Parade)
Yi Sung Yol (이승열) – We Are Dying
Yo La Tengo – Before We Run
Zeroh – Watching Me (Jon quotes Quelle)

.

Fine.




12 komentarzy

  1. Bartosz Nowicki napisał(a):

    Do kategorii „One” dodałbym
    Mariam The Believer
    Colleen
    i Nancy Elizabeth
    zapomniałeś, czy nie podeszły Ci ich płyty?

  2. Mariusz Herma napisał(a):

    Nancy się nie zmieściła – ale jej „Dancing” jest w songach – Mariam znam tylko z fragmentów, Colleen w ogóle.

  3. ArtS. napisał(a):

    Ciekawa anomalia w tym roku, bo nasze zestawienia nie mijają się najbardziej na jazzie, gdzie z moją pierwszą dychą masz 50% zgodność, ale na indie/pop. Mnie najbardziej poruszyły Daughter, London Grammar czy Jenny Hval, których u Ciebie nawet w piosenkach ni ma.

    W ogóle to wolałem, jak była lista robocza w trakcie, bo mogłem na bieżąco sprawdzać rzeczy, których nie znam, a teraz zostałem przywalony taką ilością danych, że na pewno się przez nie nie przebiję…

  4. Mariusz Herma napisał(a):

    Też wolałem, wystarczyło potem porozrzucać znaleziska po szufladkach, a to montowanie od zera z obowiązkowym weryfikowaniem i uzupełnieniami zajęło mi prawie miesiąc. Zresztą uzupełnienia zamkną się pewnie za jakiś kwartał – posłucham jeszcze Twojej trójcy, znam wyrywkowo. Ukłony za Mammút.

  5. wieczór napisał(a):

    o, miło, że też doceniłeś Baxamaxam, Deolindę i Les Soeurs Boulay. do world dodałbym jeszcze Oleś Brothers i Jorgosa Skoliasa z fantastycznym „Sefardix” i parę perełek z Sahel Sounds: Mdou Moctara, Idassane Wallet Mohammed i Pheno S. A już tak na marginesie, to ten rok był niesamowicie bogaty jeśli chodzi o afrykańskie reedycje. Kompilacje archiwalnych nagrań zeszły trochę w cień przez ilość i jakość albumowych wznowień (albo zupełnie niesłyszanych wcześniej albumów).

    w zeszłym roku wyjątkowo mało gitar słuchałem i jeszcze mniej ich do mnie przemówiło, jedynie swearin’, vampire weekend i arctic monkeys. za to więcej miejsca zrobiło się dla jazzu i free, czego bym się nie spodziewał po sobie :)

  6. szary czytelnik napisał(a):

    Kiedy doszedłeś do refleksji nad pięcioleciem Ziemi przestraszyłem się, że chcesz skończyć pisać – dobrze, że się pomyliłem:) No i bardzo jestem ciekaw Twojego nowego projektu (mam nadzieję, że dobrze zrozumiałem), zdradzisz co to będzie?

    W ramach dorzucania do podsumowań, to taki drobiazg, którego nie ma w żadnym podsumowaniu (ileż jest takich płyt na świecie:) – ale dla mnie to jedno z odkryć tego roku. U Mariusza pewnie byłby gdzieś w „Abstrakcji” albo w „Partyturach”, zależy jak spojrzeć: Daniel Wohl „Corps Exquis”

  7. Mariusz Herma napisał(a):

    Michał, a co konkretnie z tego jazzu/free tak Cię wciągnęło?

    Dzięki za kolejne typy (słucham już Wohla), a projektem oczywiście pochwalę się, gdy tylko będzie konkret.

  8. wieczór napisał(a):

    Hera z Drake’iem, Nor Cold, kIRk (powiedzmy, że pasuje), Stone Fog Zimpla, Masecki z Polonezami, Matana Roberts, Mazolewski Gonzales Quintet, Obara International grający Komedę, Dominik Wania grający Ravela, Sekstans, Daktari (ale bardziej czekam na „Lost Tawns”, które od roku leży u wydawcy). Jak widać, sporo rzeczy z ForTune (prawdę mówią, wszystkie, jakie słyszałem są warte polecenia) i w większości rodzime produkcje.

  9. Bartosz Nowicki napisał(a):

    Żadnej płyty Colleen czy tylko ostatniej?
    Jeśli żadnej to koniecznie posłuchaj tej http://www.discogs.com/Colleen-Les-Ondes-Silencieuses/master/95117
    Gwarantuję, że się nie zawiedziesz.

  10. ArtS. napisał(a):

    For Tune rzeczywiście miało mocny start, ze swojej strony mogę polecić też mniej znane, a bardzo dobre płyty Magnolia Acoustic Quartet i Erase.

  11. mylek3 napisał(a):

    Tyle mówimy o różnorodności z wielu krajów.
    Tymczasem nawet słowa o debiucie jakże udanym polskiego 19 – stolatka Fismolla. Płyta „At glade” niesie cudowne dźwięki jesieni pełne pastelowych odcieni.
    Podobnie Tomek Makowiecki z udaną płytą „Moizm”.
    A z innego podwórka rozczarowuje brak śladu po najnowszym albumie Goldfrapp „Tales of us” wspaniały powrót do korzeni z debiutanckiej płyty „Felt mountain”.
    Dla mnie osobiście ważna płyta z ubiegłego roku to też jakże smutny i pełen goryczy album The National „Trouble will find me” przez wielu całkiem zjechany i niedoceniony a niesłusznie.
    Pozdrawiam.

  12. Mariusz Herma napisał(a):

    Dziękuję za głos. Polskich płyt w zestawieniu jest prawie dwadzieścia, a co do The National – świetność „Alligatora” niestety wciąż przysłania dla mnie ich późniejsze starania. Choć „Trouble…” to faktycznie najlepsza ich płyta poaligatorowa.

Dodaj komentarz