O „Manierach”

O „Manierach”

„A marzenie na tę chwilę, to wreszcie trasa koncertowa” – mówiła mi pięć lat temu Julia Marcell.

Od tego czasu objechała sporą część Europy, a za miesiąc znów rusza w Polskę. Kto wie, może jej dzisiejsza wizyta na bihajpie trochę pomoże w dalszej ekspansji, tym bardziej że „Manners” zachwyciło chociażby naszą reprezentację latynoską.

Oby.

Fine.




4 komentarze

  1. szary czytelnik pisze:

    Nikt nie nic nie komentuje, a moim zdaniem jest jedna z ciekawszych i bardziej chwytliwych rzeczy w polskim ambitnym popie. Ten rytmiczny fragment ilustrowany w klipie odbijaną piłką mógłby spokojnie trafić do dawnej zakładki „Narzędzia rytm”:) Ta gitara neurotycznie powtarzająca pojedynczy dźwięk w zwrotce, ta barwa perkusji, ten call and response głównej melodii i wysokiego chórku… sporo tu naprawdę ciekawych rozwiązań. Takiej ciemnej i stosunkowo mocnej Julii Marcell nie kojarzę, to coś nowego. Jeśli cała płyta taka będzie, to zapowiada się mocny kandydat do podsumowań rocznych.

  2. Mariusz Herma pisze:

    Kawałek zdecydowanie ciekawszy, niż na pierwszy rzut ucha mogłoby się wydawać. Z nowości na płycie także pierwszy kawałek (w całości) po polsku.

  3. wieczór pisze:

    Słucham już całości, fantastyczna rzecz. Zupełnie inaczej Julia gra i śpiewa na tym albumie, ale wchodzi i wkręca się tak mocno, że dzisiaj słucham „sentiments” czwarty już raz.

  4. Mariusz Herma pisze:

    Trzecia inna płyta – i trzecia bardzo dobra. I mam wrażenie, że pierwsza nagrana zupełnie „dla siebie” – nie dla internautów i nie dla radia, ani dla Polaków, ani dla świata.

Dodaj komentarz