W czerwcu nie piszę…

Eminem - jesteś tym, co jesz…o Eminemie, bo podzielam opinię Bartka Winczewskiego, że płyt “Relapse” słuchać nie warto. (Oglądać można, bo okładka-recepta fajna). Poza tym po błyskotliwym skoku na OLiS szybko przegrał z Piaskiem.

…o płycie Woods – Songs of Shame, do posłuchania której zachęcił mnie Maciek Lisiecki określeniem “leśna wersja americany”. Bo jednak tytuł płyty wydaje mi się wystarczającą recenzją.

…o Camera Obscura i płycie “My Maudlin Career”. Bo podzielam entuzjazm Bartka Chacińskiego (może bez jednej gwiazdki) i Pszemcia. Singlowe “French Navy” to rzep miesiąca.

…o Selectorze, bo nie byłem mimo chęci. Jarek Szubrycht był, takoż Maciek Tomaszewski.

…o Speech Debelle i rewelacyjnym debiucie londyńskiej MC. Bo mam nadzieję pozachwycać się w “Przekroju”. Za to myślę już o katowickiej Nowej Muzyce. Uwaga, przyjeżdża też Dan Deacon!

…o Wilco nowym “Albumie” i DVD “Ashes of American Flags“, bo też będzie na papierze.

…o Pink Floydowych butach przygotowanych przez firmę Converse. Bo, jak to ujął kolega z liceum, metka-świnka mnie rozwaliła.

…o Ornetcie Colemanie świętującym 50 rocznicę wydania “The Shape of Jazz to Come”. Bo polska odmiana jego imienia boli, a jeszcze bardziej przegapienie jego własnego Meltdown Festivalu.  Mike Patton z Fredem Frithem, Patti Smith z The Silver Mt. Zion, Antony Hegarty z Yoko Ono (oficjalnie odwrotna kolejność), Charlie Haden z Robertem Wyattem… Co ja będę pisał.

Fine.




4 komentarze

  1. seb pisze:

    No i dobrze :) A co!

  2. iammacio pisze:

    @woods

    nie podeszło czy jak?

    @converse

    niewiele to odbiega od koszulek z zespolami, choc obciach wiekszy.

    @wilco

    5 gwiazdek w skali przekrojowej?

  3. Mariusz Herma pisze:

    1. Ano nie. Jęczeć też trzeba umieć.
    2. Kto nigdy nie chodził w czarnych z nadrukami, niech pierwszy chwyci kamień!
    3. Oj zdecydowanie nie. Tobie aż tak?

  4. iammacio pisze:

    1. Hehe. Jesteś w większości, która podchodzi do Woods obojętnie. Ale debiut kompozycyjnie i stylistycznie jest bardziej zróżnicowany. Mnie wzięli właśnie debiutem, a potem sie do Songs Of Shame przekonałem.
    2. True.
    3. Jeszcze nie mam spójnej oceny, choć kilka mocnych pozycji tam jest – m.in. I’ll fight, duet z Feist. Muszę wrócić do poprzednich albumów i jakoś to w ten kontekst wpisać. Ale przekrojowa skala jest dość łaskawa, więc tak jakoś sobie skojarzyłem;p

Dodaj komentarz