Dolewka

Listę płyt roku wzbogacili Ben Sharpa i Finale (hip-hop), Phoenix (po dłuższym zastanowieniu), The Avett Brothers (pieśniarstwo), The Young Lovers i świetna EP-ka Zomby (elektronika). Poważnym kandydatem (dosłownie i w przenośni) jest łojenie Converge znalezione w podsumowaniu Jarka, chociaż wstawienie tego do kategorii Rock / Indie byłoby ryzykowne.

Playlistę singlową uzupełnił słodki Sondre Lerche i wspomnianego Zomby “Godzilla“.

Filmowo nadrabiałem głównie czarno-białe zaległości, ale na początku 2009 roku zachwycił mnie “Slumdog”, a pod koniec “Mary & Max” (dzięki reklamie Marcelego). Na piątkę: “Moon” z muzyką Clinta Mansella i głosem Kevina Spacey, “Ponyo on the Cliff” Miyazakiego, “The Hurt Locker” i “500 Days of Summer”.

Niczego sobie “Gran Torino”, “Seven Pounds” i “Vicky Cristina Barcelona”. Trochę rozczarowały, ale jednak jakoś ubawiły i “Bękarty wojny”, i “Dystrykt 9”, i wymęczony “Benjamin Button”.  Ale czeka na mnie jeszcze połowa podsumowania “Przekroju”.

Nie porwała mnie żadna nowa książka, bo “O wciskaniu kitu” (“On Bullshit”) Harry’ego Frankfurta pewnie się nie liczy. Moja wina,  bo przez tak skromną liczbę książek przegryzłem się ostatnio chyba w podstawówce, mimo że czytaniu poświęcam dziś więcej czasu niż kiedykolwiek przedtem. Forma krótsza szturmem wypiera dłuższą, zaległy grudniowy Kiosk lada moment, a powyższe foto z wczoraj.

Fine.




2 komentarze

  1. ArtS. pisze:

    Ja już 3 godziny po opublikowaniu podsumowania uświadomiłem sobie, że o kilku rzeczach zapomniałem, więc aż się boję robić dolewki, zwłaszcza, że powoli staram się zapoznawać z listą z The Wire a tam się ciekawe rzeczy trafiają. Cholerna podziały na lata nie mają sensu. :)

    Przypomniałeś mi za to, że muszę filmowe zaległości ponadrabiać…

  2. Mariusz Herma pisze:

    Już w 3 godziny po opublikowaniu dolewki dyskretnie dolałem kolejne dwie pozycje (Dziczkę i Natural Snow Buildings).

Dodaj komentarz