Gang of Four – Content

Gang of Four – Content (Groenland)

Gang of Four po raz drugi wracają zza grobu. I znowu jako zombie

W ojczyźnie Gang of Four zaledwie trzy spośród stu najpopularniejszych singli ubiegłego roku kwalifikowały się jako utwory rockowe. Tak źle nie było od początku lat 60., gdy Brytyjczycy wynaleźli Beatlemanię. Toteż czempioni post-punku końca lat 70., przy których dorastali Bono i Michael Stipe, reaktywują swoją studyjną działalność w najgorszym możliwym momencie. A do tego w najgorszym możliwym stylu.

Wokalista Jon King i gitarzysta Andy Gill, czyli połowa założycielskiego składu Gang of Four, już w latach 90. pozbyli się części publiczność parą albumów fatalnych. Z trzecim wcieleniem grupy – „Content” jest ich pierwszą płytą od 16 lat – reszta oryginalnego kwartetu jeszcze bardziej nie chciała mieć nic do czynieni i takoż powinni fani. Apatię leniwych gitarowych schematów pogłębiają emeryckie partie wokalne Kinga. Śladową energię z płyty wykrzesał realizator, bo na wykonawców liczyć nie mógł. Ale jednak zespół pragnął coś z siebie dać. Do metalowego pudełka, które mieści specjalne wydanie albumu, muzycy dołączyli próbki swojej krwi. Jak słusznie stwierdza tytuł jednej z piosenek: „To nie mogło się zbyt dobrze skończyć”.

(“Przekrój”, 5/2011)

 

 

Fine.




Dodaj komentarz