The Streets

„Computers and Blues” jest zdumiewająco dobre jak na przymusową realizację kontraktowego obowiązku – przynajmniej jeśli pamięta się, jak z podobnym zmartwieniem poradził sobie Andrew Eldritch z Sisters of Mercy. I jak na album, któremu autor wolałby nie poświęcać ani minuty swojego życia, bo muzyka już go nie kręci (woli kręcić filmy). Wręcz jest w tej płycie coś rzadkiego i cennego, jakkolwiek oczekiwanego: atmosfera schyłku.

I’m packing up my desk
Put it into boxes
Knock out the lights
Lock the locks and leave

Tego rodzaju wrażenia kojarzą się raczej z finiszem kinowych serii i seriali telewizyjnych: „Gwiezdne wojny”, „Władca pierścieni”, „Matrix”, „Przystanek Alaska”, „Samurai Champloo”. Bo mało który z muzyków nagrywa swój ostatni album – a nie album, który okaże się ostatnim. Po fakcie odnajduje się oczywiście nieprzebrane bogactwo poszlak, wieszczących jakoby rychły finał – patrz „Laughing Stock” – jednak takie oficjalne pa-pa to rarytas.

Macha nam w tej chwili także LCD Soundsystem, ale Murphy po prostu przestawia się – jak wielu innych – na muzykę do filmów, a podczas sesji „This is Happening” nie był jeszcze zdecydowany. Na pewno ostatecznie żegnał się Warren Zevon na albumie „The Wind” – nie tyle z muzyką, co z życiem, w czym wydatnie pomogli mu kumple: Bob Dylan, Bruce Springsteen, Ry Cooder… Rzecz kończyła się utworem „Keep Me in Your Heart” i ukazała się dwanaście dni przed awansem ostatecznym Zevona. Podobnie było z umierającym na raka Zbigniewem Seifertem, któremu na albumie „Passion” towarzyszyli Jack DeJohnette i John Scofield. Tym razem ostatnią kompozycją było Seiferta i Stańki „Escape from the Sun”.

Ale takich przykładów jest niewiele, gdy pominie się kłótnie-telenowele (The Beatles), nieudane comebacki (Roy Orbison), absurdalne próby trwania (The Doors), szantaże (Ramones), remiksy i składanki (Dismemberment Plan) i udawanki (Joni Mitchell). To jednak coś innego niż spisać testament, zakleić kopertę, and leave.

Fine.




2 komentarze

  1. […] nie ma na co narzekać. Ale dziś wcześniej obudził się Mariusz Herma, więc po prostu polecam jego tekst, a ja zostanę przy tej krótkiej impresji z pierwszego odsłuchu. Całości posłuchacie […]

  2. Pablo Renato pisze:

    …by powrócić triumfalnie po kilku latach, gdy zabraknie funciaków na koncie.

Dodaj komentarz