Oświecone zgadywanie

Dawno, dawno temu… też komponowano wspaniałą muzykę. Przekonamy się o tym podczas nowego festiwalu Actus Humanus, który rozpocznie się 14 grudnia w Gdańsku. Gwiazdą imprezy będzie Ensemble Micrologus

Kapele, kolegia, ansamble i konsorcja – sama Wikipedia wylicza ich ponad trzysta. Wszystkie zajmują się najwcześniejszymi dźwiękami, jakie zanotowała ludzkość: muzyką średniowiecza, renesansu oraz wczesnego baroku, nazywaną po prostu muzyką dawną. A nie jest to zadanie łatwe.

– Praktykujemy coś w rodzaju oświeconego zgadywania – przyznaje Patrizia Bovi, śpiewaczka i harfistka słynnego Ensemble Micrologus, który będzie gwiazdą pierwszej edycji Actus Humanus. – Aż do wynalezienia wehikułu czasu nie będziemy w stanie powiedzieć, jak dokładnie brzmiała ta muzyka w XIII albo XIV wieku. Aczkolwiek ostatnie dwadzieścia lat przyniosło wiele odkryć w zakresie praktyki wykonawczej, szczególnie śpiewu tradycyjnego, oraz tego, jak ta muzyka w ogóle powstawała – dodaje Bovi.

Trud muzycznych archeologów wynika przede wszystkim z ułomności średniowiecznej i renesansowej notacji. Gdy w połowie VII wieku autorzy pierwszych chorałów postanowili ulżyć pamięci własnej oraz swoich braci w śpiewie, posługiwali się partyturami niezwykle prymitywnymi: składały się one z kresek oraz kropek – tak zwanych neum – kreślonych najpierw na czystym pergaminie, później na jednej lub dwóch liniach, wreszcie na czterech, które do dziś można znaleźć w katolickim Mszale Rzymskim.

Niedoskonałość neum nie stanowiła dla współczesnych im wykonawców problemu, ponieważ rolą kropek i kresek było wyłącznie wspomagać pamięć, a nie zastępować ją. Przypominały one ogólny przebieg melodii oraz przybliżoną długość dźwięków, ale tempo, dynamika, ozdobniki czy pauzy ustalali interpretatorzy. Ci zwyczaje wykonawcze przekazywali sobie ustnie – przynajmniej do czasu.

Laboratorium muzyczne

– Badamy dokumenty historyczne, socjologiczne i dotyczące średniowiecznej estetyki, kolekcjonujemy też ikony. Bo to wszystko powiązane jest z muzyką tamtych czasów. Nie da się jej wykonywać bez znajomości kontekstu, w którym się rodziła i w którym była wykonywana – tłumaczy Bovi. – Micrologus jest swoistym laboratorium. Staramy się na nowo odkrywać nie tylko muzykę, ale całe bogactwo kultury ludzi żyjących tysiąc lat temu – dodaje Bovi podkreślając, że niewiele wspólnego z rzeczywistością ma stereotyp „wieków ciemnych” ciągnący się za nami od XIX wieku.

Członków Micrologus na początku lat 80. zapoznał ze sobą festiwal kultury średniowiecznej Kalendimaggio, który co roku organizowano w Asyżu w dniu wspomnienia św. Cecylii, patronki muzyków. – Fascynowałam się tą imprezą od dziewiątego roku życia. Wtedy po raz pierwszy zaczęłam śpiewać pieśni trubadurów, nie mając oczywiście pojęcia, że pochodzą one ze średniowiecza – wspomina Bovi. Podczas Kalendimaggio miasto dzieliło się na dwa obozy, które konkurowały ze sobą w dyscyplinie śpiewu, aktorstwa czy tańca. – W zabawie brali udział niemal wszyscy mieszkańcy – mówi Bovi. – W rezultacie Asyż jest jedynym miastem na świecie, w którym każde dziecko odróżnia polifonię od monodii i wie, jak wygląda lutnia. To było moje dzieciństwo – dodaje.

Jeśli studiowanie muzyki średniowiecza czy renesansu nie jest obecnie niczym nadzwyczajnym, to jest to w dużej mierze zasługą Micrologus. Darmowe bazy partytur czekają w Internecie na amatorów chorału i pierwszych utworów wielogłosowych. – My tymczasem my wyrzucaliśmy majątek na kopie starych manuskryptów – przyznaje Bovi. – Dzisiaj można je znaleźć w dowolnej bibliotece muzycznej.

Z ziemi włoskiej do Polski

Wspomniany na wstępie wysyp konkurencyjnych laboratoriów muzycznych jest owocem boomu na muzykę dawną, który w latach 60. rozpoczął się w Stanach Zjednoczonych, by w następnej dekadzie wyemigrować do Europy. Prężnym ośrodkiem na Starym Kontynencie były Niemcy, gdzie takie projekty sponsorowała rozgłośnia Westdeutscher Rundfunk. Listę osób, które trafiły wówczas pod skrzydła WDR, można obecnie czytać jak swoiste „Who Is Who” wykonawstwa muzyki dawnej.

Samodzielność finansową muzyka dawna osiągnęła w latach 90. Wtedy to ścieżka dźwiękowa Jordiego Savalla do filmu „Wszystkie poranki świata” otrzymała Césara i znalazła ponad milion nabywców. Aż sześć milionów osób kupiło album „Chant” w wykonaniu Benedyktynów z Santo Domingo de Silos. A nagrania amerykańskiego Anonymous 4 regularnie trafiały na listę Billboardu. Trzy lata podobnym hitem okazała się kontemplacyjna płyta „Music for Paradise” śpiewana przez Cystersów z austriackiego klasztoru Stift Heiligenkreuz. – Muzyka dawna uchodzi obecnie za rodzaj alternatywnej muzyki poważnej. – wyjaśnia Bovi. – Ale wykonawcy klasyki często mawiają, że my jesteśmy bardziej uprzywilejowani, bo działamy trochę jak zespoły rockowe – śmieje się.

W Gdańsku Micrologus skoncentruje się na trzynasto- i czternastowiecznych laudach: pieśniach traktujących wprawdzie o Bożym Narodzeniu, ale wykonywanych poza kościołami, przez zwykłych ludzi i w języku włoskim, a nie łacinie. Micrologus to niejedyni Włosi, jacy przyjadą na Actus Humanus. Za sprawą ich rodaków z Modo Antiquo posłuchamy dzieł Vivaldiego w wiernym tradycji wykonaniu, a prowadzona grupa La Venexiana przypomni dzieła Alessandro Scarlattiego z przełomu XVII i XVIII wieku. O sto lat starsze utwory wokalne z Francji zaśpiewa niezwykle zasłużony Ensemble Clément Janequin.

Program tej jednej imprezy pokazuje, jak szeroki jest repertuar specjalistów od muzycznych antyków. Ale czy po półwieczu intensywnych wykopalisk nie zbliża się on ku wyczerpaniu? – A kto to wie? – odpowiada pytaniem Bovi. – Możemy być pewni wyłącznie tego, co już odkryliśmy. A i to wykonujemy coraz to inaczej. Bo najpiękniejsze w utworach dawnych jest to, że nie istnieje ich właściwe, ostateczne wersja. Minęło tysiąc lat, a one nadal żyją.

„Przekrój”

.

Fine.




Dodaj komentarz