Doczekawszy

Doczekawszy

Muzyki zawsze było za dużo. No, nie zawsze, od czasu wynalezienia empetrójek, wcześniej większość ludzkości żyła w permanentnym muzycznym deficycie. Ale od kilkunastu lat, od postawienia bihajpa i podpięcia się w ten sposób pod rozmaite strumyki z całego świata, miałem wyjątkowe poczucie życia w wiecznym niedoczasie. Do tego stopnia, że przestałem słuchać nagrań, które nie były premierami.

Dlatego dziwnie się poczułem, gdy w te wakacje zawartość zakładki „Muzyka”, z reguły strasząca kilkudziesięcioma płytami czekającymi na choć jednokrotne przesłuchanie, opustoszała.

Postanowiłem więc skorzystać i wrócić do ulubionych płyt sprzed lat. Większości nie słuchałem co najmniej od dekady, było to więc, paradoksalnie, odświeżające. I miałem rozmaite przemyślenia.

Że to fizycznie przyjemne słuchać muzyki, którą się zna na pamięć. Przez bihajpa skupiłem się na permanentnym odkrywaniu, poznawaniu, kiedyś to był miks.

Że część wielkich płyt sprzed lat jednak wyolbrzymialiśmy, są w porządku, ale wynoszenie ich do niebios wynikało z chwilowego, zbiorowego uniesienia (może cennego).

Wreszcie przypominało mi się, jaki wstrząs potrafi wywołać pierwsze zetknięcie się z płytą wybitną. Albo odkrycie tej wybitności po kilku wymagających przesłuchaniach („Kid A” zrazu chciałem wyrzucić do kosza).

Taki wstrząs – i do tego odnosi się tytuł tego wpisu – sprezentował mi właśnie swoją nową płytą „Ceiling Waves” Daniel McBride, nowozelandzki artysta występujący pod pseudonimem Sheep, Dog & Wolf.

Przypomniał mi pierwsze zetknięcia z Robertem Wyattem, Davidem Sylvianem, Björk czy Joanną Newsom. Bo McBride ma tę samą rzadką, dla mnie najcenniejszą w sztuce, umiejętność godzenia ciekawego z pięknym, eksperymentu z harmonią, wyzwania z przyjemnością.

Przed premierą tej płyty wypuścił jeden genialny singiel, potem drugi i trzeci. Byłem przekonany, że tego poziomu, tej koncentracji ciekawego z pięknym w dłuższym metrażu nie utrzyma. Utrzymał. Fascynujące są nawet dwa krótkie przerywniki.

Dość gadania, czas posłuchać.

Fine.




Dodaj komentarz