Zara McFarlane – If You Knew Her

Zara McFarlane - If You Knew Her (Brownswood, 2014) Zara McFarlane – If You Knew Her (Brownswood)

 

Pierwszą świetną płytę roku – jak się wczoraj zgodziliśmy z Bartoszem Nowickim – podarował mi ostatni gatunek, po którym bym się tego spodziewał. W ostatnich latach mieliśmy Esperanzę Spalding, Matanę Roberts, Neneh Cherry w duecie z The Thing i wszystkie fuzje, które Artur Szarecki wyliczał niedawno na łamach Dwutygodnika w artykule „Jazz odzyskał głos”. Mimo tego wokalny jazz wciąż kojarzy się raczej z Salą Kongresową niż londyńskim Ronnie Scott’s.

Z tego samego miasta pochodzi wokalistka Zara McFarlane. I gdybym dziś pisał rozprawkę o fenomenalnych początkach, do wzorcowej wyliczanki dopisałbym pewnie „Open Heart”, które otwiera jej drugą płytę cudowną melodią w jedno-, a potem dwugłosie otulonym szmerami hanga. Potem udział jazzu stopniowo rośnie, tak że „Police & Thieves” z repertuaru Juniora Murvina kończy się dopiero po siódmej minucie – nawet The Clash zatrzymali się na sześciu. Mimo wahań proporcji stylistycznych McFarlane wciąż na nowo godzi piosenkowy powab z charakterystyczną jazzową niespiesznością; kuszenie słuchacza z zaufaniem jego cierpliwości i uwadze. Sygnalizuje czasem ochotę, by wskoczyć w przebojową chwytliwość lub przeciwnie – w improwizowany rozbój, jak w najdłuższym „Angie La La”. Ale tam szybko sprowadza ją na ziemię niespodziewany facet (ależ duet).

Utrzymywanie centrystycznej elegancji ułatwia jej wrażliwość i umiar tyleż szerokiego, co wybitnie niepochopnego grona instrumentalistów. Zmieściła ich w studiu okrągłą dziesiątkę – w tym harfę – ale przy mikrofonach równocześnie stoi co najwyżej trzech, czterech muzykantów. Po całej płycie rozlały się tylko korne akordy Petera Edwardsa – pianisty i przybocznego McFarlane – no i piękno kompozycji, aranżacji, wykonania.

.

Fine.




9 komentarzy

  1. Sprawdziłem oczywiście ów faceta z “Angie La La” Lerona Thomasa. Sporo nagrał i próbki zamieszczone w sieci są wielce obiecujące, jednak zaskakuje mnie fakt, że to twórca niemal anonimowy, choć głos głęboki, nietuzinkowy, charakterystyczny.

  2. szary czytelnik pisze:

    Posłuchałem – i bardzo mi się podoba, dzięki! Znakomite “The Games We Played” rezonuje mi emocjonalnie (przede wszystkim, choć muzycznie też) z “Particles of the Universe (Heartbeats)” ze ścieżki do “Bestii z południowych krain”.

    @Hang – to w ogóle instrument, który jeszcze czeka – mam wrażenie – na swojego Milta Jacksona albo innego Gary’ego Burtona. Jeśli ktoś chciałby posłuchać więcej takich brzmień w kameralnym jazzie, to polecam francuskie Hadouk Trio, gdzie wykorzystują go dużo i mądrze, np. w takim, nomen omen, Hang2hang.

  3. Mariusz Herma pisze:

    Hanga wynaleziono kilkanaście lat temu, więc dopiero kształtuje się nam pierwsze pokolenie mistrzów. Choć Portico Quartet dość szybko nauczyło się świetnie hanga eksploatować, z perspektywy wypada uznać jego obecność za główny atut tego zespołu.

  4. Kamil pisze:

    Może coś faktycznie świetnego w tym roku, bo co słucham to nie do końca jestem zadowolony. Nowe St. Vincent właśnie leci i póki co raczej umieram z nudów. Coś tam kombinuje w brzmieniach, zapomina praktycznie o melodiach.

  5. […] Zara McFarlane – If You Knew Her (Brownswood) Sun Kil Moon – Benji (Caldo Verde) […]

  6. SZ pisze:

    Warto tu wspomnieć o innej płycie z Brownswood. Wyszła jeszcze w końcówce 2013 roku i przez to wielu umknęła a uważam, że jest znakomita. Diggs Duke “Offering For Anxious” – polecam!

  7. no to Zarze wyrosła konkurentka w boju o tytuł najlepszego “czarnego” albumu 2014
    https://soundcloud.com/redbullmusicacademy/fatima-yellow-memories

  8. wieczór pisze:

    jest już całość albumu Fatimy na bandcampie.

    https://eglorecords.bandcamp.com/album/yellow-memories

  9. Mariusz Herma pisze:

    No zapowiedź tej płyty hajpowałem już w podsumowaniu ubiegłego roku:
    https://www.ziemianiczyja.pl/2014/01/podsumowanie-2013/

Dodaj komentarz