Wyże i niże

Wyż Jónsiego.

Niż  MGMT.

Fine.




11 komentarzy

  1. MaciejP pisze:

    MGMT co prawda po kilku razach spadło z mojej plejlisty ale po lekturze Twojej recki postanowiłem dać im kolejną szansę.

    Okazało się, że natrętnie brzęcząca mi w głowie od kilku tygodni melodyjka, której nie potrafiłem nijak dopasować to refren Song for Dan Treacy.

    Dzięki za wybawienie z nerwicy!

  2. Mariusz Herma pisze:

    Za mną przez chwilę chodził “Brian Eno”, ale to zasługa raczej słów niż muzyki.

  3. airborell pisze:

    Mariusz, ten “urlop tacierzyński” aż zgrzyta w oczach.

  4. Mariusz Herma pisze:

    Oj, to jak Ty możesz czytać polskie gazety? ;-)

    http://www.google.pl/search?hl=pl&source=hp&q=tacierzy%C5%84ski+site%3Awyborcza.pl

  5. airborell pisze:

    No, błędów językowych i merytorycznych w polskich gazetach jest pełno, rozumiem, że traktujesz to jako usprawiedliwienie takich błędów w swoich tekstach? ;).

  6. . pisze:

    Slowotworstwo chyba ciezko zakwalifikowac jako blad jezykowy. A poniewaz jakos w modzie jest tworzenie nowych form (glownie zenskich to fakt) od slow uzywanych powszechnie to doskonale moge zrozumiec ten “tacierzynski” :)

  7. Mariusz Herma pisze:

    Mam “centrystyczne” podejście do poprawności językowej (jak i do wielu innych spraw). Nie lubię zaśmiecania języka, ale i puryzm nie mój. W “Przekroju” na szczęście można się w miarę swobodnie bawić słowami – “tacierzyństwo” jest dla mnie taką zabawą, nie błędem (szczególnie w tekście, którego luźny charakter zaznaczony jest już w tzw. leadzie).

    Można o tym dyskutować w nieskończoność. Brałem udział w dostatecznej liczbie spotkań z przedstawicielami Rady Języka Polskiego, żeby zupełnie stracić wiarę w sens takich dyskusji. Na ostatnim pewien pan chciał zamykać ludzi w więzieniach za “cluby” (rozmowa odbywała się w Traffic Clubie).

  8. airborell pisze:

    Raz użyte “tacierzyństwo” było zabawą (czymś w rodzaju żartu językowego). Gdy się konsekwentnie pisze o “urlopie tacierzyńskim”, gdy się – mam wrażenie – usiłuje traktować to określenie jako termin, to już nie jest zabawa, tylko irytująca (wiem, że nie tylko mnie) maniera.

    I oczywiście, że na poziomie słowotwórstwa można popełniać takie same błędy językowe, jak na poziomie gramatyki czy ortografii – przecież w każdym języku słowotwórstwem rządzą jakieś zasady.

  9. k pisze:

    terminem jest urlop ojcowski

  10. Mariusz Herma pisze:

    No dobrze, specjalnie dla Was:

    “Na własnym”

    Arcypięknie! Album przygotowany samodzielnie przez wokalistę zespołu muzycznego Sigur Rós ma radosny charakter!

    To, że trzej muzycy Sigur Rós przebywają na urlopie ojcowskim, nie zmartwiło kierownika grupy. Z zachowania Jónsiego można wywnioskować, że niecierpliwie czekał na okazję, by dokonać czegoś z dala od macierzystego zespołu. Po charakteryzującym się spokojnymi tempami, sztucznym brzmieniem oraz powściągliwością emocjonalną albumie zatytułowanym „Riceboy Sleeps”, który skomponował i nagrał wspólnie ze swoim homoseksualnym partnerem Aleksem Somersem, nową płytę Jónsi zrealizował we własnym zakresie. Ze względu na amerykańskie pochodzenie Aleksa – po raz pierwszy śpiewa w języku angielskim. Nie przestał jednak śpiewać techniką falsetu.

    W usamodzielnianiu się 35-letniego Islandczyka swoimi umiejętnościami aranżacyjnymi wspiera Nico Muhly, należący do najpopularniejszych młodych kompozytorów, który w roku minionym brał udział w nagraniach pioruńsko udanych płyt formacji Grizzly Bear („Veckatimest”) oraz Antony and the Johnsons („The Crying Light”), a wcześniej współpracował między innymi z wokalistką Björk oraz kompozytorem Philipem Glassem.

    Materiał w pierwotnym zamyśle autora kameralny, wykorzystujący ograniczoną paletę środków muzycznych – do skomponowania albumu „Go” Jónsiego miał zainspirować zakup gitary akustycznej – Muhly zmienił w rozbudowaną aranżacyjnie, przystępną formę muzyczną o charakterze zabawowym. Po wysłuchaniu utworów „Go Do” i „Boy Likkoi” samopoczucie słuchacza będzie na tyle pogodne, że nawet nie zauważy, iż pod koniec omawianej w niniejszej recenzji płyty Jónsi nawiązuje do utyskiwań znamiennych dla jego poprzednich wydawnictw.

  11. Ada pisze:

    Uspokoiliśmy się. Dziękujemy.

Dodaj komentarz